Stanęły kontenerowce na Morzu Czerwonym

neopogaństwo
\"kontenerowce

Kilka dni temu wstrzymano ruch handlowy na Kanale Sueskim i Morzu Czerwonym. Stało się to z powodu ostrzałów rakietowych wystrzelonych z Jemenu. Przeprowadziła je organizacja polityczno-militarna noszącą nazwę Huti. Statki skierowały się wokół Afryki. Takie zatrzymanie i wydłużenie trasy spowoduje opóźnienia w dostawach i droższe towary.

Co było przyczyną wstrzymania?

Zdarzenie miało miejsce, 14 grudnia, podczas którego ostrzelano kontenerowce. Na początku zaatakowano Maersk Gibraltar. Następnie po kilku godzinach Al Jasrah. Atak spowodował pożar i stratę jednego pojemnika. W piątek 15 grudnia napadnięto na statek Hapag Lloyd.

Przez ataki armatorzy kontenerowi wstrzymali więc ruch przez Morze Czerwone i skierowali część jednostek wokół Afryki. Domagają się oni, by rządy szybko rozwiązały sprawę. „MSC, Maersk, Hapag, ZIM i CMA CGM skierowały statki na trasę wokół przylądka Dobrej Nadziei”. Wymienieni przewoźnicy odpowiadają za 70% mocy przerobowej kontenerów w Kanale Sueskim.

Azjatyckie COSCO

W niedzielę 17 grudnia wstrzymano ruch kontenerowca Galaxy przy cieśninie Bab al-Mandab, prowadzącej na Morze Czerwone. Natomiast chiński OOCL opublikował informację o nie wspieraniu Izraela. Jeszcze nie wiadomo, czy ta informacja pozwoli bezpiecznie żeglować przez Morze Czerwone temu armatorowi.

Nowa trasa wydłuża transport o 10 dni

Przez Kanał Sueski przechodzi 12% procent światowego handlu. Zatrzymanie tej trasy doprowadzi więc do szybkiego wzrostu cen ropy naftowej. Zaburzone będę również łańcuchy dostaw.

Istnieje możliwość, że decyzja Maerska dotycząca wstrzymania transportu statków przepływających przez cieśninę Bad al-Mandab nie ulegnie zmianie. Jeśli tak się stanie może doprowadzić to do trwałego zerwana łańcucha dostaw na dużą skalę, która jest na razie nie do oszacowania.

Jemen zagrożeniem dla światowego handlu

Wydaje się, że pogrążony w wojnie domowej Jemen stał się zagrożeniem dla żeglugi w kluczowym miejscu, które łączy ze sobą Morze Czerwone z Morzem Arabskim. Następnie szlak prowadzi do Kanału Sueskiego.

Sytuacja na Bliskim Wschodzie jest bardzo napięta, może eskalować w każdej chwili w różny sposób. Podobne sytuacje mogą zmuszać innych armatorów do zbliżonych działań. Spowoduje to opóźnienia transportu wielu towarów, nieterminowość dostaw oraz znaczny wzrost cen.

17 grudnia firmy spedycyjne przystąpiły do ratowania dostaw. Co godzinę pojawiały się nowe informacje. Większość armatorów omijała Morze Czerwone

Co ta sytuacja oznacza dla Polski?

Problemy z transportem wstrzymaną trasą mogą spowodować problemy na stacjach paliw oraz w sklepach. Marek Tarczyński, przewodniczący Rady Polskiej Izby Spedycji i Logistyki, jest zdania, że taka sytuacja może spowodować daleko idące konsekwencje dla handlu światowego i międzynarodowej żeglugi.

Transport szlakiem Vasco da Gamy był w tamtym czasie kluczowym w handlu pomiędzy Europą a Azją. Jednak dzisiaj zmiana trasy z Kanału Sueskiego na tę spowoduje gigantyczne opóźnienia. Doprowadzi też do rażącego wzrostu cen ropy naftowej i innych paliw płynących Kanałem Sueskim np. z Arabii Saudyjskiej do Europy.

Wstrzymany szlak jest bardzo kluczowy dla Europy, w tym Polski, gdyż większość towarów z Azji czy Chin nim przepływa.

Sytuacja jest bez wątpienia bardzo poważna. Może doprowadzić do braków w sklepach na wysoką skalę. Wydłużony transport spowoduje szybsze psucie się towarów, a co za tym idzie, ostatecznie mniej ich trafi na sklepową półkę. Pozostaje mieć jednak nadzieję, że sytuacja się poprawi i nie dojdzie do światowej katastrofy.

Autor: Patrycja Żero

Fot. Canva

Zostaw komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *