Sprawy kryminalne sprzed lat – Czapka

zagadki kryminalne

Rozpoczynamy nową serię, w której będziemy przypominać sprawy kryminalne sprzed lat. Dzisiejszy tekst poświęcony będzie zabójstwu, do jakiego doszło w listopadzie 1987 roku w Bychawce Drugiej-Kolonii na Lubelszczyźnie. Czy udało się ustalić sprawcę?

Anna K. od urodzenia mieszkała w Bychawce Drugiej-Kolonii (dawniej Kolonii Bychawce B). Po śmierci męża przeprowadziła się do swojego nowego partnera, Leona, do Starej Wsi, a następnie zamieszkała w Lublinie, gdzie pracowała jako dozorczyni. Na gospodarstwie w Bychawce pozostał jej syn, którego Anna odwiedzała.

Okoliczności zbrodni

Tak było i 24 listopada 1987 roku. PKS, którym przyjechała do wsi, wyjechał z Lublina około godz. 18. Jechał z nią również Leon, nie wysiadł jednak w Bychawce, kontynuując podróż do odległej o około 5 km Bychawy. Tego wieczoru było zimno, padał deszcz. Annę od domu syna dzieliło zaledwie kilkaset metrów. Trasa, którą miała pokonać to w większości szutrowa droga, prowadząca przez pola. Być może Anna czuła, że ktoś za nią idzie, jednak dopiero w pobliżu domu musiała zauważyć czającego się mężczyznę. Zaczęła uciekać. Biegła nie w kierunku domu syna, gdzie nie świeciły się żadne światła, za cel obierając inny, oświetlony dom. Nie mogła krzyczeć, przeszła operację gardła, mówiła szeptem. Niewiele zabrakło jej do miejsca, gdzie mogła znaleźć ratunek, gdy otrzymała pierwszy cios…

Śledztwo i podejrzani

Zmasakrowane ciało Anny odnaleźli synowie sąsiadów. Powiadomiono milicję z Bychawy, która rozpoczęła śledztwo.

Około godz. 19-ej PKS-em do wsi wrócił wracający z pracy syn zamordowanej. Wysiadając z pojazdu zauważył mężczyznę ubranego w sam sweter, który wsiadał do autobusu. Początkowo sądzono, że wysoki brunet po 40-tce, którego widział syn Anny, mógł być mordercą jego matki.

W czasie, kiedy zabójca pastwił się nad Anną, w domu Józefa F. trwała libacja. Milicjanci zatrzymali osoby biorące w niej udział, ale miały one na tyle mocne alibi, że po 48 godzinach zostały zwolnione.

Rodzaj obrażeń i irracjonalne zachowanie sprawcy zbrodni wskazywać mogły, iż mieli do czynienia ze zbrodnią o charakterze sadystyczno-seksualnym. Jak jednak wykazało późniejsze śledztwo i przeprowadzona sekcja zwłok, do samego gwałtu nie doszło. Wśród ponad setki mężczyzn wytypowano jednego kryminalistę, ten jednak w swoich przestępstwach na tle seksualnym nigdy nie posunął się do zabójstwa. Wśród podejrzanych wymieniano też “Wampira z Bytowa” – Leszka Pękalskiego. Obie te wersje upadły jednak w śledztwie.

Kluczowy dowód w sprawie

W trakcie oględzin miejsca zbrodni natrafiono na krew znajdującą się na korze drzew. Ustalono, iż nie należy ona do ofiary. Na miejscu morderstwa znaleziono również czapkę, która mogła należeć do oprawcy. Pobrano z niej włosy, które z dużym prawdopodobieństwem należały do sprawcy. To właśnie ten ostatni dowód miał być kluczowy dla całego śledztwa…

Zatrzymanie sprawcy

Policjanci z Bychawy patrolowali podległy im rejon. W pewnym momencie dostrzegli podróżującego skuterem mężczyznę, którego już wcześniej zatrzymywali za prowadzenie pojazdu (ciągnika rolniczego) pod wpływem alkoholu. Postanowili go zatrzymać, nie wiedząc jeszcze, iż przyczynią się do rozwikłania zagadki zbrodni, do której doszło wiele lat wcześniej.

Kierujący motorowerem “wydmuchał” 1,5 promila alkoholu. W związku ze złamaniem sądowego zakazu prowadzenia pojazdów został osadzony w policyjnej celi. Zgodnie z procedurami pobrano od niego odciski palców i wymaz do badań genetycznych. Jego profil DNA trafił do policyjnej bazy, gdzie po kilku miesiącach okazało się, że zgodny jest z profilem uzyskanym z czapki znalezionej na miejscu przestępstwa.

Sprawa nie uległa przedawnieniu

Choć do zbrodni doszło ponad 35 lat temu sprawa nie uległa przedawnieniu. W polskim prawie zbrodnia zabójstwa przedawnia się po 30-tu latach, ale fakt wszczęcia postępowania wydłuża możliwość ścigania sprawcy o kolejne 10 lat. W tym wypadku śledztwo zostało wszczęte w momencie znalezienia ciała.

Oczekujący na proces podejrzany w chwili popełnienia przestępstwa miał 24 lata, mieszkał w pobliżu miejsca zbrodni. Po zatrzymaniu został doprowadzony do Prokuratury Okręgowej w Lublinie, gdzie usłyszał zarzut zabójstwa. Na podstawie zebranych dowodów Sąd Rejonowy w Lublinie wydał nakaz jego tymczasowego aresztowania. Brutalny charakter zbrodni wymaga szczególnie starannie prowadzonego śledztwa, które pozwoli na możliwie pełne wyjaśnienie sprawy.

Za zabójstwo grozi kara nie krótsza niż 10 lat więzienia lub dożywocie.

Autor: Piotr Zarośliński

Fot. Canva

Zostaw komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *