Kawał dobrej historii

Rozmowa z Łukaszem Jabłońskim, w środowisku poszukiwaczy znanym jako Japa Detektorysta, YouTuberem i miłośnikiem historii Roztocza, o początkach jego przygody z poszukiwaniami, współpracy z archeologami, ochronie narodowego dziedzictwa, planach na przyszłość i radach dla początkujących detektorystów

– Zacznijmy od początku: w jakich okolicznościach narodziła się u Ciebie pasja do historii i poszukiwań?

– Pasja do poszukiwań “chodziła” za mną już od najmłodszych lat. Pochodzę z malowniczego Roztocza, regionu o wielkim potencjale historycznym. Kiedy byłem dzieckiem, dziadek opowiadał mi różne historie związane z regionem. Opowieści i legendy – to było coś pięknego. Wspólne wycieczki na gród w Sąsiadce oraz po okolicach. Zwyczajnie zakochałem się w historii mojego regionu. W pewnym momencie postanowiłem zakupić detektor metali, aby poszukiwać tzw. skarbów. Widzę również po moich dzieciach, jak angażują się w poznawanie historii. Gdy wracam do domu czekają, aż przywiozę znaleziska i opowiem im historię z nimi związaną. To naprawdę buduje człowieka do dalszych działań.

– Zdradź nam, proszę, skąd wziął się pomysł na stworzenie kanału na YouTube?

– Pomysł zrodził się kilka lata temu. Jak wiadomo, każdy pasjonat historii ogląda treści tworzone przez różnych youtuberów prowadzących kanały związane z poszukiwaniami. Wielu ludzi zaraziło się od nich pasją, ja także postanowiłem otworzyć kanał związany z poszukiwaniem lubelskiej historii. Sprawia mi dużą radość i odczuwam satysfakcję z tego, że grupa ludzi śledzi moją twórczość. Poprzez tego typu filmy można pokazać widzom kawał dobrej historii.

– Które z dotychczasowych odkryć jest w Twojej ocenie tym najważniejszym?

– Moim najważniejszym znaleziskiem jest skarb z epoki brązu odnaleziony przeze mnie w Czernięcinie, woj. lubelskie. Jestem jednak dumny z każdego odkrycia, które ujawniłem przy pomocy wykrywacza. Poszukiwania sprawiają mi wielką radość. Motywują mnie do kolejnych projektów. To naprawdę buduje człowieka wewnętrznie. Najważniejsze, by czerpać z tego przyjemność i być sobą.

– Jak oceniasz współpracę na linii poszukiwacz – archeolog?

– Współpraca poszukiwaczy i archeologów jest bardzo istotna. Współpracuję z jednym archeologiem, dr. Konradem Grocheckim (archeolog Muzeum w Krasnymstawie, Muzeum Ziemi Biłgorajskiej), który jest bardzo zaangażowany w prace archeologiczne w moim regionie. Człowiek o potężnej wiedzy, wspierający poszukiwaczy. Współpracujemy od momentu rozpoczęcia prac archeologicznych związanych z odkryciem mojego skarbu z epoki brązu w Czernięcinie. Zawsze mogę liczyć na wsparcie naukowe dotyczące moich znalezisk, dlatego uważam, że współpraca poszukiwaczy z archeologami jest bardzo ważna.

– Jak wygląda według Ciebie sprawa ochrony naszego narodowego dziedzictwa? Czy w tej kwestii należałoby coś poprawić?

– Ochronę dziedzictwa narodowego pozostawię urzędom i organom, które się tym zajmują. Mogę natomiast powiedzieć, jak to wygląda od strony poszukiwaczy. Dzięki pasjonatom historii dużo zabytków zostaje odkrytych i trafia do muzeów. Posiadając tak wspaniałą pasję możemy ujawniać i w pewnym sensie ratować zabytki archeologiczne. Moim zdaniem urzędy konserwatorskie powinny posiadać większą ilość archeologów. Jak wiadomo, praca archeologa i konserwatora nie należy do najłatwiejszych. Gdyby zwiększono liczbę archeologów w regionie, to na pewno ochrona zabytków by na tym zyskała. Pozwoliłoby to prowadzić więcej badań archeologicznych i terenowych. Wiem, jak wyglądała procedura mojego skarbu, cała masa pracy i dokumentacji. O mojej współpracy z WUOZ i archeologiem nie mogę powiedzieć złego słowa, wszystko toczy się zgodnie z procedurami. Warto dodać, by urzędnicy potrafili wspierać i doceniać poszukiwaczy, którzy dokładają swoje cegiełki do naszego wspólnego dziedzictwa narodowego.

– Czy możesz podzielić się z nami swoimi planami na przyszłość?

– Planów na ten rok mam wiele. Będę przede wszystkim kontynuował poszukiwania w miejscach, gdzie udało mi się odnaleźć ciekawe zabytki archeologiczne. Opracowałem plan poszukiwań, który pozwoli mi podokładać kolejne puzzle w układance jaką jest historia regionu. Dodatkowo złożyłem nowe wnioski na poszukiwania na terenie Lasów Państwowych. Będziemy tam szukać śladów naszych bohaterów z września ‘39 roku oraz artefaktów nawiązujących do średniowiecznego osadnictwa na tych terenach. Dzięki współpracy ze Stowarzyszeniem Historyczno-Eksploracyjnym „Salla” planuje wyjazdy na poszukiwania do byłego obozu koncentracyjnego Stutthof, gdzie postaramy się odkryć kolejne zagadki związane z tym miejscem.

Jak już wspominałem, współpracuję również z archeologiem Muzeum w Krasnymstawie oraz Muzeum Ziemi Biłgorajskiej Konradem Grocheckim, który zaproponował mi możliwość pomocy w badaniach archeologicznych w naszych rejonach. To dla mnie bardzo duże wyróżnienie, za co bardzo dziękuje. Mógłbym zaplanować dużo więcej, ale mam rodzinę, która jest dla mnie najważniejsza. Dlatego też tylko w wolnych od obowiązków zawodowych i rodzinnych chwilach mogę koncentrować się na poszukiwaniu historii.

– Jakie rady chciałbyś przekazać młodym adeptom poszukiwań?

– Początkującym poszukiwaczom życzę przede wszystkim wielu wspaniałych chwil spędzonych w terenie. Zawsze powtarzam, że poszukiwania z detektorem metali to nie tylko odnajdywanie zabytków, skarbów czy współczesnych rzeczy. To przede wszystkim poznawanie nieznanej dotychczas historii danego regionu. Spotykanie fantastycznych ludzi, spalanie zbędnych kalorii (śmiech). Ważna jest edukacja dotycząca danego obszaru, by móc dowiedzieć się, co w danym terenie się działo (jako przykłady mogę podać tu stare drogi, osadnictwo, linie frontu).Warto rozmawiać z miejscową ludnością, która pamięta historię swojej rodziny, poszukiwać informacji korzystając z regionalnej biblioteki.

Nie nastawiajcie się od razu na duże odkrycia, chociaż tego wam życzę. Chodzić, nie tracić motywacji – to chyba najważniejsza z rad dla młodych odkrywców. Warto wspomnieć również o procedurach, które dotyczą prowadzenia legalnych poszukiwań z użyciem wykrywacza metali. Wszystkie informacje na ten temat znajdziecie w wielu poradnikach dla poszukiwaczy lub umożliwi wam to kontakt z konserwatorem zabytków. Wydaje się, że wypełnienie wniosku o wydanie pozwoleń na poszukiwania jest wielkim problemem dla poszukiwaczy – wręcz przeciwnie, jest to bardzo prosta procedura. Na początek waszej przygody warto wybrać się w teren z ludźmi, którzy mają już doświadczenie w poszukiwaniach i obsłudze detektora. Być może wśród Twoich znajomych znajdzie się ktoś, kto posiada zgody na poszukiwania wydane przez konserwatora zabytków i zgodzi się zabrać cię w teren. Sposobów jest wiele.

Z Łukaszem Jabłońskim (Japą Detektorystą) rozmawiał Piotr Zarośliński

Fot: Łukasz Jabłoński (Japa Detektorysta)

Zostaw komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *