Piorun kulisty: wreszcie wiadomo, dlaczego powstaje

Piorun kulisty od dawna budził wiele emocji wśród badaczy, przez to, że bardzo niewiele było o nim wiadomo. Zdawano sobie sprawę z jego istnienia, jednak naukowcy nie mieli pojęcia, skąd się bierze. Po raz pierwszy udało się wyjaśnić tajemnice pioruna kulistego.

Do tej pory badaczom nie udało się ustalić, czym jest piorun kulisty. W dobie powszechnej dostępności telefonów komórkowych coraz częściej udaje się go udokumentować.

Zazwyczaj to osobliwe zjawisko pojawia się tuż po lub w trakcie burzy. Ma kształt jasnej kuli, która mieni się jasnym światłem żółtym, czerwonym, pomarańczowym lub białym. Rzadziej zdarza się, by wspomniany piorun był barwy zielonej lub błękitnej.

Jego rozmiar jest najczęściej zbliżony do wielkości brzoskwini lub piłki do koszykówki. Zaobserwowano także pioruny, których średnica wynosiła centymetr lub kilka metrów. Niezwykły obiekt rozpada się po kilku lub kilkudziesięciu sekundach. Czasami towarzyszy mu dźwięk grzmotu. Innym razem nie wydaje żadnego pogłosu i znika tak szybko, jak się pojawił. Zdarzało się, że wydzielał nieprzyjemny, gryzący zapach np. siarki.

Największe zdziwienie wywołuje natomiast sposób jego poruszania. Zazwyczaj leci poziomo nad ziemią z prędkością kilku metrów na sekundę. Piorun kulisty zachowuje się niezwykle inteligentnie. Lubi nagle zmienić kierunek lub na chwilę zastygnąć w bezruchu.

Ujawniona tajemnica

Wydaje się, że jesteśmy coraz bliżej wyjaśnienia zagadki tego niezwykłego zjawiska. Naukowcy z Uniwersytetu Zhejiang Hangzhou oraz Uniwersytetu Jiao Tong w Szanghaju w Chinach, pierwszy raz w historii opisali tak szczegółowo, jak powstaje piorun kulisty.

Podstawą publikacji wspomnianych naukowców, były intensywne badania nad piorunami prowadzone przez fizyków z Uniwersytetu w Lanzhou w prowincji Quinhai. Udało im się dostrzec, że po uderzeniu jednego z piorunów w ziemię po chwili uniosła się z niej spora, świetlna kula o średnicy około 5 metrów, która przeleciała na wysokości 15 metrów i po niecałych 15 sekundach kompletnie zniknęła.

Analiza tego niezwykłego widma wykazała, że jego skład był bardzo zbliżony do gruntu, z którego się wyłonił. Zawierał on żelazo, krzem i wapń. Z tego też powodu potwierdzenie znalazła teoria, która sugerowała, że wspomniane zjawisko jest kulą rozgrzanego gazu. Powstaje wtedy, gdy klasyczne wyładowanie atmosferyczne uderza w ziemię.

Fala uderzeniowa wypycha znajdujące się w glebie nanocząsteczki tlenku krzemu w powietrze, natomiast zawarty w glebie węgiel odbiera im tlen. Wobec tego otrzymujemy chmurę czystego krzemu, który w atmosferze ulega gwałtownemu spaleniu i to właśnie daje efekt świetlny.

Najnowsza publikacja na łamach pisma „Nature” wskazuje, że na dolnym końcu klasycznej błyskawicy docierającej do ziemi powstaje wiązka elektronów, która wzbudza mocne promieniowanie mikrofalowe. Jonizuje ona powietrze, zaś ciśnienie powstaje na skutek promieniowania. Następnie uwalnia plazmę, która zmienia formę na kulistą.

Piorun kulisty

Naukowcy w swoim posiadaniu mieli aż 5 tysięcy relacji z obserwacji pioruna kulistego. Na ich podstawie wywnioskowali, że wspomniany obiekt żyje od 1 do 5 sekund. Dość często ma średnicę od 20 do 50 centymetrów. Porusza się poziomo, z prędkością od 2 do 3 metrów na sekundę. Piorun kulisty wytwarza także nieprzyjemny zapach (ozonu oraz tlenku ozonu).

Często wydaje także dźwięki przypominające syk, dudnienie lub szum. Co ciekawe, pogłos, który słyszymy nie jest emitowany przez sam piorun. Powstaje on na skutek oddziaływania promieniowania mikrofalowego na tkankę skórną. Następnie tkanka rozszerza się i w konsekwencji czego wysyła falę dźwiękową od czaszki do ucha wewnętrznego.

Zazwyczaj osoby porażone piorunem kulistym doznają podobnych obrażeń, jak w przypadku rażenia jego klasycznym odpowiednikiem. Są to przede wszystkim obrażenia występujące w układzie krwionośnym oraz nerwowym. Rażenie piorunem powoduje zawały, drętwienie kończyn, uczucie wewnętrznego gorąca i poparzenia skóry.

Naukowcom udało się odnotować także przypadki eksplozji kuli oraz uszkodzenia urządzeń elektrycznych i elektronicznych. Jest to mocno związane z działalnością promieniowania mikrofalowego. Pioruny także mogą iskrzyć, ponieważ jest to rezultat równoległego do pola elektrycznego wyrzutu naładowanych cząstek.

Opady deszczu oraz przesiąknięta od nich ziemia zwiększają ryzyko występowania pioruna kulistego nawet o 60 procent. Ponad połowa naocznych obserwacji dotyczy występowania tego zjawiska po lub w trakcje opadów.

Gdy tradycyjna błyskawica uderza np. w budynek lub samolot, to piorun kulisty może utworzyć się wewnątrz pomieszczenia lub przeniknąć przez szklaną szybę. Potwierdza to więc liczne relacje o wleceniu pioruna kulistego przez okno i przemieszczaniu się pod sufitem.

Piorun stworzony w laboratorium

Latem 2013 roku badacze z Akademii Sił Powietrznych USA w Kolorado stworzyli lśniące kule plazmy. Ich dzieło powstało z roztworu soli, który pobudzono za pomocą łuku elektrycznego.

Dzięki tym zabiegom, obiekt zbliżony do pioruna kulistego, był w stanie utrzymać się przez kilka sekund. Co prawda, naukowcom udało się wytworzyć wcześniej podobny obiekt, jednak jego żywot trwał tylko jedną tysięczną sekundy, przez co nie udało się go należycie zbadać.

Wiele obserwacji

Przypadki występowania pioruna kulistego odnotowywano już setki lat wcześniej. Do tej pory jednak nie udało się ich w naukowy sposób wytłumaczyć. Prawdopodobnie pierwszą osobą, która była w stanie odtworzyć obiekt podobny do wspomnianego pioruna, był Nikola Tesla. Niestety, nigdy nie opisał on eksperymentu z 1904 roku.

Pierwsza obszerna publikacja naukowa na ten temat powstała w 1838 roku. Przestawił ją François Arago, francuski matematyk, fizyk i astronom.

Najsłynniejszy przypadek wystąpienia pioruna kulistego miał miejsce 26 lipca 1753 roku w Petersburgu w Rosji. Niemiecki fizyk Georg Wilhelm Richmann, który prowadził badania nad elektrycznością, próbował ściągnąć piorun za pomocą izolowanego pręta.

W trakcie trwania eksperymentu podobno piorun kulisty uderzył fizyka w głowę. W konsekwencji czego umarł. Na czole naukowca pojawił się czerwony ślad, buty eksplodowały, a marynarka została nadpalona. Piorun miał także bardzo mocno zniszczyć laboratorium Richmanna. Podczas wybuchu podobno wyrwał drzwi z futryny.

We wrześniu 2005 roku podczas potężnej ulewy w miejscowości Rijswijk, na południu Holandii, fotograf holenderskiej służby pogodowej widział piorun kulisty. Punktualnie o godzinie 15:19 podczas „oberwania chmury” piorun kulisty przeleciał bardzo nisko ponad ulicą na wysokości około 7 metrów. Zjawisko trwało zaledwie kilka sekund.

Inne relacje z obserwacji

Latem 2011 roku w Czechach odnotowano dwukrotne pojawienie się pioruna kulistego. Energetyczna, świetlista kula wpadła przez okno do dyspozytorni pogotowia ratunkowego w Libercu. Następnie przeleciała się po pomieszczeniu, odbiła od sufitu i w końcu eksplodowała na podłodze. Po wybuchu zniszczony został cały system komputerowy. Przez kilka godzin dzwoniący na telefon alarmowy nie mogli się dodzwonić. Straty wynosiły ponad 40 tys. złotych.

Podobny incydent miał miejsce kilka tygodni wcześniej na zachodzie Czech. W czasie gwałtownej burzy piorun przebił dach domu jednorodzinnego. Po przelocie przez strych dostał się na drugie piętro budynku. Drogę wspomnianego obiektu udało się ustalić dzięki smolistym śladom znajdującym się na ścianach.

Na miejscu strażacy od razu wiedzieli, z jakim rodzajem pioruna mają do czynienia. Zwykła błyskawica nie zostawia takich plam. Pożar szybko ugaszono i nikt z mieszkańców nie ucierpiał.

27 maja 2014 roku jeden z czytelników Interii, o imieniu Łukasz przysłał zdjęcie prawdopodobnie pioruna kulistego. Obiekt został z fotografowany w Warszawie. Można zauważyć jasną kulę, która wygląda jakby zawisła w powietrzu.

Piorun kulisty najpewniej widzieli też w lipcu 2017 roku mieszkańcy włoskiego Bergamo, położonego u stóp Alp Bergamskich. Około godziny 1:30 w nocy, podczas przechodzenia gwałtownej burzy, 2-3 metry nad wierzchołkami drzew na wzgórzu pojawiła się jasna kula.

Patrizia Lapatty Bersani kobieta, która uwieczniła na zdjęciu owe zjawisko powiedziała lokalnym mediom, że blask kuli kilkukrotnie zmieniał swoją intensywność. Raz świecił mocniej, raz słabiej. W powietrzu wyraźnie było czuć zapach siarki. Rano po piorunie kulistym nie było już śladu.

Publikacja chińskich naukowców bez wątpienia rzuca nowe światło na tajemnice wspomnianych piorunów. Być może uda się dostarczyć więcej danych, które przybliżą nas do odkrycia zagadki ich występowania. Niestety, częstotliwość wspominanego zjawiska jest tak rzadka, że utrudnia ona należycie jego zbadanie. Miejmy nadzieję, że niedługo dowiemy się więcej o tym niezwykłym obiekcie.

Patrycja Żero

Fot: https://styl.interia.pl/magazyn/prawdziwe-historie/news-piorun-kulisty-piekny-grozny-i-tajemniczy-jak-powstaje-hipot,nId,7085203#ref

Zostaw komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *