Sukces i kontrowersje, czyli perypetie polskich piłkarzy Barcelony wkrótce znowu na ekranach

wielka gra

Już w marcu Viaplay wyemituje serial 1992: Wielka Gra. Chociaż wiele osób w Polsce z rozrzewnieniem wspomina finały mistrzostw Europy z 2016 roku i ćwierćfinał drużyny Adama Nawałki, być może młodsi kibice nie pamiętają, że Polska grała w finale IO w Barcelonie w 1992 roku. Dzięki Viaplay będzie można poznać tę historię albo ją sobie przypomnieć.

W początkowej fazie istnienia III RP, po wyjściu z mroków komunizmu, epoki PRL, polscy piłkarze pokazali się na Zachodzie z dobrej strony. Nieoczekiwanie doszli aż do finału turnieju olimpijskiego i o złoto walczyli z gospodarzami imprezy – Hiszpanami. W ekipie La Roja grali wówczas znakomici piłkarze, a obecnie renomowani trenerzy: Pep Guardiola, Luis Enrique. Niemniej Polacy nie pękli. Prawie sto tysięcy widzów na legendarnym Camp Nou w stolicy Katalonii zobaczyło dramatyczny bój.

Fenomen Camp Nou w ocenie polskiego trenera

Ówczesny selekcjoner Janusz Wójcik (nawiasem mówiąc, dość kontrowersyjny i obcesowy trener), był pod ogromnym wrażeniem barcelońskiego giganta:

Całe podziemia stadionu Camp Nou to jakby gigantyczny, absolutnie wyciszony i zamknięty sarkofag. Dopiero, gdy drużyny powoli wychodzą z podziemi tego sarkofagu na murawę na oświetlone ogromnymi reflektorami zielone pole, a wokół tego pola wypełnione ludźmi trybuny ryczą, wyją, bębnią, z doskonałej ciszy nagle wpada się w dudniący kocioł – i wtedy dopiero człowiek czuje, co to znaczy grać u siebie, a co u obcych. Najpierw więc dochodził nas zaledwie wielki szum, gdy zaś tysiące kibiców ujrzało nas wychodzących z tunelu, zagłuszył wszystko jeden wielki ryk. Słabszych zawodników mógł on przerazić. Nie ma co ukrywać, również dla mnie był to chyba pierwszy mecz przy tak licznej publiczności” – Czytamy w książce Janusza Wójcika „Jego biało-czerwoni”.

Polacy prowadzili na Camp Nou

Polacy prowadzili nawet w tym meczu od 45. minuty, a zatem strzelili gospodarzom gola do szatni. Bramkę zdobył Wojciech Kowalczyk, który zresztą dobrze zna Hiszpanię, bo niegdyś grał w Realu Betis, drużynie z Sewilli. Gdy wydawało się, że dojdzie do dogrywki, w 90. minucie Kiko Narváez w zamieszaniu w polu karnym strzelił zwycięskiego gola dla Hiszpanów i dreszczowiec zakończył się wynikiem 3:2.

Po igrzyskach pojawiły się sugestie, by cała olimpijska kadra wraz z trenerem Wójcikiem stała się fundamentem reprezentacji seniorów. Ta idea jednak szybko upadła.

Kontrowersje

Okazało się jednak, że nie wszystko złoto, co się świeci…

Trzech polskich piłkarzy nie powinno pojechać na igrzyska w 1992, a podawanie dopingu było działaniem systemowym – powiedział w rozmowie z WP Sportowe Fakty Piotr Żelazny, który w nieregularniku „Kopalnia. Sztuka futbolu” przeprowadził śledztwo dziennikarskie o aferze dopingowej w ówczesnej kadrze olimpijskiej.

To nie jest teoria. To, co możemy powiedzieć bezsprzecznie – Aleksander Kłak, Dariusz Koseła i Piotr Świerczewski, nie powinni byli pojechać na igrzyska olimpijskie. Nie zaliczyli badań dopingowych, wykonany został dziwny manewr drugich badań, które ich niby oczyściły, a powinny bardziej pogrążyć. Wiemy teraz, że czterech kolejnych powinno zostać skierowanych na kolejne badania. To są fakty – powiedział w rozmowie z WP SportoweFakty Żelazny.

A zatem można tu mówić o blaskach i cieniach występów reprezentacji Polski w Barcelonie. Tak czy inaczej, zwróćmy uwagę na to, że o ile w finale IO Polacy potrafili walczyć jak równy z równym z Hiszpanami, to w 2010 roku, przed mundialem w RPA (zwycięskim dla teamu La Roja), Polska doznała klęski 0:6 w meczu towarzyskim z drużyną z Półwyspu Iberyjskiego:

Za to na ostatnim EURO było już znacznie lepiej, bo w fazie grupowej tego turnieju nasi rodacy zremisowali z Hiszpanami 1:1, grając bez kompleksów i bez strachu. To była drużyna Paulo Sousy:


Mimo, że Polacy wykazali się hartem ducha w Barcelonie podczas IO, wtedy nikt nie mógł przypuszczać, że 30 lat później gwiazdą LaLiga będzie Polak, Robert Lewandowski….

Autor: Bartłomiej Najtkowski

Zostaw komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *