Skromny Koreańczyk ucierpiał przez… kindersztubę

Przewrotna mądrość głosi: Za każdy dobry uczynek spotka cię zasłużona kara. Czołowy gracz Tottenhamu Son Heung-min wrócił z Pucharu Azji z urazem dłoni. To najprawdopodobniej skutek przepychanek z kolegami z kadry. Powód wydaje się z pozoru absurdalny, ale pokazuje też dobre maniery gwiazdy Premier League.

Chociaż Korea Południowa dotarła do półfinału zakończonego w weekend Pucharu Azji, podczas turnieju w koreańskim obozie nie brakowało napięć. Dodajmy, że w półfinałowej rywalizacji doszło do sensacyjnego rozstrzygnięcia i będąca murowanym faworytem Korea przegrała z rewelacyjną Jordanią 0:2. Ale przejdźmy do sedna tekstu.

Opatrunek na ręce z powodu awantury

Son Heung-min, kapitan i reprezentacji Korei Południowej, zagrał przeciwko Jordanii z opatrunkiem założonym na dwa palce prawej dłoni. Brytyjskie media donoszą, że było to pokłosie chryi, która miała miejscem przed wspomnianym meczem.

Młodzi koledzy Sona z zespołu szybko zjedli posiłek i odeszli od stołu. Chcieli zagrać w tenis stołowy. Doświadczonemu zawodnikowi to się nie spodobało. Uznał, że to był brak kindersztuby, ale mimo że do tej pory gracz Tottenhamu, który nigdy się nie wywyższał, był postrzegany jako autorytet w koreańskiej piłce, młodzi kadrowicze wykazali się brakiem pokory i za nic mieli jego naleganie, by zachowali się jak trzeba. Odparli coś kapitanowi w zgryźliwy sposób – te rewelacje podał dziennik The Sun.

Sonowi zależało na tym, by młodzi piłkarze integrowali się z resztą drużyny przy wspólnym posiłku zamiast robić coś we własnym gronie. Co ciekawe, jeśli chodzi o zawodników, którzy zdecydowali się zagrać w tenis stołowy, wymienia się wśród nich Lee Kang-ina z PSG, który wcześniej grał w lidze hiszpańskiej. Był wiodącą postacią Mallorki, a dzięki dobrej formie wypromował się do giganta z francuskiej Ligue 1.

Przepychanki doprowadziły do tego, że Son doznał urazu palca. Piłkarz Tottenhamu został wychowany w konserwatywnej tradycji typowej dla mentalności wielu Koreańczyków. Przy czym ów konserwatyzm bynajmniej nie musi być postrzegany pejoratywnie. Son jest uczuciowy, empatyczny, solidarny, zależy mu na kształtowaniu udanych relacji interpersonalnych, zawsze unikał konfliktów. Tym razem dała o sobie znać buntownicza natura młokosów, a – jak widać – takich można znaleźć także w Korei Południowej. To o tyle ciekawe, że stereotyp, który utrwalił się w mediach przez lata, każe sądzić, iż wszyscy, także młodzi, powinni być karni i posłuszni w maksymalnym stopniu.

Nie może mieć żony w trakcie kariery

Wyobraźcie sobie, że Son, mimo że jest gwiazdą futbolu, nie może sobie pozwolić na zbyt wiele w życiu prywatnym. To i tak nie jest piłkarz, który mógłby być podatny na wszelkiego rodzaju pokusy, niemniej to niezwykle interesujące, że jeszcze przez ładnych parę lat będzie musiał żyć wręcz jak asceta.

Jego ociec, Son Woong-jung, przed laty grał w piłkę, ma w CV nawet występy w reprezentacji Korei Południowej B, a po zawieszeniu butów na kołku został trenerem. Gdy jego syn był jeszcze dzieckiem, był poddawany czterogodzinnemu, morderczemu reżimowi treningowemu. Teraz Son jest dorosły (ma 31 lat) i sprawia wrażenie dojrzałego, ale nie może być samodzielny… Na to bowiem nie zgadza się jego władczy ojciec.

Swego czasu, gdy Son udzielił wywiadu „Guardiaowi”, przyznał, że zgadza się z ojcem. Podkreślił, że nie może wziąć ślubu w trakcie kariery:

Zgadzam się. Kiedy się ożenisz, na pierwszym miejscu będzie rodzina, żona i dzieci, a potem piłka nożna. Chcę mieć pewność, że dopóki będę grać na najwyższym poziomie, futbol będzie numerem jeden. Nie wiesz, jak długo możesz grać na najwyższym poziomie. Kiedy w wieku 33 lub 34 lat przejdziesz na emeryturę, nadal będziesz mógł żyć długo ze swoją rodziną (cytujemy za serwisem sportowy24.pl).

Co ciekawe, jako się rzekło, Son nie zawarł dotąd związku małżeńskiego, ale miał już życiowe partnerki. Spotykał się z piosenkarką grupy Girl’s Day Bang Min-ah oraz modelką i aktorką So Joo-yeon. Z tą drugą rozstał się w 2016 roku, a Joo-yeon nie miała pojęcia, że obcowała z cenionym szczególnie w Korei, Anglii piłkarzem.

A wracając na koniec do reperkusji awantury, która rozpętała się w drużynie koreańskiej, warto wiedzieć, że Son w sobotę zagrał w ekipie Tottenhamu przeciwko Brighton. Nadal na jego dłoni znajdował się opatrunek. Ale czego nie robi się dla zasad…

Autor: Bartłomiej Najtkowski

Fot: Goal.com

Zostaw komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *