Pasja sposobem na życie – wywiad z Bartłomiejem Stójem

O pasji i prawie z Bartłomiejem Stójem, YouTuberem, twórcą strony “Zwiadowca Historii” i sklepu dla poszukiwaczy o tej samej nazwie

Jak zaczęło się Twoje zamiłowanie do historii i poszukiwań?

Od dziecka grzebałem w ziemi np. patykami, czy „łupałem kamienie”, poszukując skamielin i interesowałem się zamierzchłymi czasami. Miałem bardzo fajnego nauczyciela od historii, który wpoił mi myślę dużo dobrych zasad, nie chodziło tu nawet o samą historię, czy postawy patriotyczne. Byłem też harcerzem, później zbierałem monety i to właśnie poszukując ich, natrafiłem na temat poszukiwań z wykrywaczem.

Skąd wziął się pomysł na stronę Zwiadowca Historii?

Gdy tylko zacząłem poszukiwać i identyfikować swoje znaleziska na forach, od razu zabolała mnie kwestia, że miałbym coś znaleźć i nie wspomnieć chociaż o tym gdzieś, bo jak mi się wydawało było to bardzo ciekawe. Były to drobne znaleziska, typu plomba czy jakaś łuska itd. Jednak szybko zauważyłem, że nawet za takimi drobnymi przedmiotami kryje się fajna historia. To właśnie w ten sposób powstał wpierw kanał na YouTube, a później strona na Facebook’u do której założenia namówił mnie przyjaciel – wcześniej nie miałem nawet tam konta.

Kiedy i w jakich okolicznościach pasja przerodziła się w sposób na życie?

Wtedy, gdy poświęcałem na to już dziennie po 6, a czasem i 8 godzin, i nic z tego nie miałem. Musiałem jednak chodzić do tego do pracy i wreszcie stanąłem przed momentem, gdy prawie nie zrezygnowałem z dalszego prowadzenia Zwiadowcy. Umówiłem się wtedy z kolegą, że jeśli dobiję do 50 tys. osób na FB to coś z tym zrobię. No i tak się stało, wziąłem dotację na założenie firmy i w ten sposób powstał portal www.zwiadowcahistorii.pl oraz sklep, wpierw internetowy, a później stacjonarny.

Które dotychczasowe znalezisko darzysz największym sentymentem?

Myślę że nieznane stanowisko archeologiczne pod Krakowem – cmentarzysko słowiańskie z XI wieku. Wiele lat były tam badania prowadzone przez UJ i nie ma nadal granicy tego stanowiska w żadnym kierunku świata. Na niższych warstwach wyszła już osada z neolitu, odkryto krzemienne groty itp. Sam spędziłem kilka tygodni kopiąc tam w formie wolontariatu, to bardzo cenne doświadczenia.

Jak w Twojej ocenie wygląda współpraca na linii poszukiwacze – archeolodzy?

Wszystko zależy od ludzi i tych, którzy stoją nad tymi ludźmi… Prawo jest jakie jest, ale to od człowieka i niestety czasami interesów tutaj wiele zależy. Bywa, że ta współpraca naprawdę jest wzorowa i wyniki tego również. Istnieją jednak obozy, bo tak to chyba można nazwać, gdzie zwyczajnie tępi się detektorystów, niezależnie od tego z czym by nie przyszli czy jak by nie chcieli pomóc. Można nawet robić to kosztem badań. Na szczęście w większości przypadków ta współpraca myślę kwitnie bardzo dobrze i ma świetne tego owoce.

Jak wygląda sprawa ochrony naszego narodowego dziedzictwa? Czy w tej kwestii należy dokonać jakichś zmian?

To pytanie chyba będę musiał sobie odpuścić, bo to jest jak dla mnie jedna wielka symulacja i zbyt modne hasło, za którym często nic dobrego nie stoi. Poczynając tu od stanów zabytków nieruchomych w tym kraju po całe podejście do tego, co mamy w muzeach oraz magazynach, kończąc na sprawie odkrywania tego, co nieodkryte lub zostało przez zaborców zatarte.

Jakie są Twoje marzenia związane z poszukiwaniami?

Znaleźć wreszcie złotą monetę.

Jakie rady chciałbyś przekazać młodym adeptom poszukiwań?

Słuchajcie się zawsze swojego przeczucia i gdy ktoś Wam mówi, żeby gdzieś nie iść, bo tam nic nie ma, to właśnie tam należy się udać.

Z Bartłomiejem Stójem rozmawiał Piotr Zarośliński

Dla zainteresowanych działalnością Bartka:

Link do strony na FB: https://www.facebook.com/zwiadowcahistorii

Link do sklepu: https://sklep.zwiadowcahistorii.pl/pl/

Fot: Bartłomiej Stój/Zwiadowca Historii

Zostaw komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *