Namacalna historia byłego obozu zagłady – wywiad ze Stowarzyszeniem Historyczno – Eksploracyjnym “Salla”

O początkach Stowarzyszenia Historyczno – Eksploracyjnego “Salla”, jego celach, odkryciach, poszukiwaniach na terenie byłego obozu koncentracyjnego Stutthof, współpracy poszukiwaczy i archeologów, ochronie naszego narodowego dziedzictwa i planach na przyszłość.

Zacznijmy od samego początku: jakie okoliczności towarzyszyły powstaniu Stowarzyszenia Historyczno – Eksploracyjnego „Salla”?

Okoliczności powstania Stowarzyszenia “Salla” to niewątpliwie wspólna pasja i zamiłowanie do odkrywania zagadek z przeszłości. Pierwszym pomysłem było edukowanie młodzieży na każdej płaszczyźnie historycznej, od rekonstrukcji po żywe lekcje historii. Organizowaliśmy również jarmarki produktów regionalnych, gdzie skupialiśmy wszystkich rzemieślników oraz wystawców. Po pewnym czasie rozwinęliśmy formę naszej działalności dodając do niej poszukiwania, nie ograniczając się przy tym do regionu. Śmiało można powiedzieć że, jeśli zachodzi taka potrzeba, działamy na terenie całego kraju.

Jakie cele przyświecają działalności Stowarzyszenia?

Cele stowarzyszenia to niewątpliwie poszukiwanie, dokumentowanie, odtwarzanie oraz ochrona kultury materialnej i niematerialnej minionych epok. Dodatkowo, jak wspomnieliśmy wyżej, edukacja wraz z plenerowymi pokazami promujące historię oraz region Warmińsko-Mazurski. Cały czas się rozwijamy, warto nas obserwować, ponieważ planujemy kolejne nowości.

Jakimi spektakularnymi odkryciami mogą jak dotąd pochwalić się członkowie Stowarzyszenia?

Ze względu na zamiłowanie do tej pasji każde odkrycie jest dla nas wyjątkowe i spektakularne. W końcu materialnie przekazuje nam informację na temat zagadki związanej z naszymi hipotezami, które potwierdzają się podczas terenowych poszukiwań. Mamy na swoim koncie sporo starszych odkryć pochodzących z epoki brązu, średniowiecza jak i nowszych, powiedzmy, z okresu międzywojennego. Współpracujemy z Muzeum w Ostródzie, gdzie mogą państwo podziwiać część naszych odkryć. Choć, jak wspomnieliśmy wyżej, rozwinęliśmy zakres terenowy, więc efekty naszych poszukiwań będą dostępne nie tylko w regionie. Zwracając uwagę troszkę w innym stopniu niż oko laika możemy dostrzec coś więcej i przykładem tych zamiłowań było przekazanie siekierki z epoki brązu wypatrzonej wśród złomu przez członka naszej organizacji, który następnie przekazał ją do urzędu konserwatorskiego w Olsztynie.

Jak zaczęła się Wasza przygoda z poszukiwaniami na terenie byłego niemieckiego obozu koncentracyjnego Stutthof?

Tak naprawdę jak każda inna, choć niewątpliwie miała również przesłanki osobiste. Są wśród nas osoby, których przodkowie spędzili w obozie pewien okres swojego życia. Uznaliśmy więc, że warto spojrzeć na to z innej perspektywy, namacalnie potwierdzając chociażby wspomnienia byłych więźniów obozu. Oczywiście nie odbyło by się to bez wcześniej przygotowanej dokumentacji, pozwoleń, map oraz chęci pozyskania wykopanych przedmiotów przez Państwowe Muzeum Stutthof w Sztutowie. Niewątpliwie wymaga to ogromu pracy oraz przygotowań.

Jak zdobyć pozwolenia na prowadzenie poszukiwań na terenie byłego obozu?

Zdobycie pozwoleń to jedno, ale zanim zaczniemy cokolwiek pisać, warto zwrócić się do placówki muzealnej, która będzie w stanie takowe przedmioty wyeksponować oraz zakonserwować. Pierwszym krokiem, jak wiadomo jest zdobycie pozwolenia od właściciela gruntu, w późniejszym etapie procedura pozwoleń urzędu konserwatorskiego. Warto też posiadać jakieś doświadczenie oraz współpracować z archeologami, którzy niewątpliwie swoją wiedzą mogą nas wspierać merytorycznie lub podczas poszukiwań, biorąc w nich bezpośredni udział. Warto również zadbać w przypadku obozu o kontekst poszukiwań robiąc stosowne opracowanie, by nie były to suche informacje z poszukiwań, ale mogące wnieść jakieś ciekawe informacje, żeby w przyszłości ktoś nie musiał zaczynać od zera. Należy również podchodzić do miejsca z należytym szacunkiem, każdy doskonale wie, do czego służyły obozy zagłady.

Jak wyglądają same poszukiwania w takim miejscu?

Poszukiwania w takim miejscu robią wrażenie. Są bardzo emocjonalne i wyjątkowe, nie można ich porównać do standardowych działań eksploracyjnych. Po pierwsze wymagają od nas nakładu pracy. Każde poszukiwania rozpoczynamy od odprawy porannej, wyznaczamy sektory oraz obszar poszukiwań. Dzięki współpracy z placówką muzealną oraz dostępności do byłych planów obozowych możemy nakreślić, w jakim miejscu poszukujemy i czego możemy się spodziewać. Osoba kierująca poszukiwaniami wykonuje dokumentację, również fotograficzną. Na tyle ile jest to możliwe opisujemy przedmioty, głębokości ich wydobycia wraz z całym inwentarzem. Przedmioty pakowane są w woreczki strunowe i opisywane. Członkowie naszej organizacji są przeszkoleni, wiedzą jak prawidłowo zabezpieczyć i opisywać przedmioty. Wiedzą również, jak postępować w przypadku przedmiotów niebezpiecznych. Każde nasze działania są przemyślane, każdy wyjazd planujemy nawet dwa tygodnie wcześniej! Przed poszukiwaniami powiadamiamy zarządcę terenu oraz urząd konserwatorski o naszych pracach.

Jakie odkrycia wiążą się z poszukiwaniami w takim miejscu? Czy jest coś, co szczególnie zapadło Wam w pamięć?

Znaleziska można podzielić na kilka kategorii, od drobnych przedmiotów osobistych, przedmiotów użytku codziennego, po infrastrukturę obozu. Trafiają się również przedmioty z kapitulacji III Rzeszy. Największym zaskoczeniem są zawsze przedmioty związane z więźniami, w szczególności dziećmi. Na szczególną uwagę zasługują przedmioty, na których więźniowie potrafili wygrawerować swoje inicjały oraz numer obozowy. Zdarzyło się podczas poszukiwań odnaleźć przedmioty z innych obozów np. wygrawerowaną gwiazdę Dawida pochodzącą z Rygi. W kilku słowach nie da się tego opisać, po prostu tam trzeba być, zobaczyć, jak to wygląda. Czasami zapraszamy osoby spoza naszej organizacji, biorą z nami udział w poszukiwaniach. Jeśli chcecie być na bieżąco warto śledzić nasz kanał na platformie YouTube.

Gdzie można podziwiać efekty prowadzonych przez Was poszukiwań?

Efekty naszych poszukiwań powiązanych z obozem zagłady podziwiać będzie można oczywiście w Muzeum Stutthof, z którym mamy podpisane porozumienie na przekazanie przedmiotów po decyzji PWKZ. Droga do wystawienia przedmiotów na ekspozycję nie jest prosta, muszą one najpierw przejść konserwację oraz zostać skatalogowane. Natomiast, jak wspominałem wyżej, większość naszych pojedynczych zabytków trafia do Muzeum w Ostródzie, chyba, że konserwator zadecyduje inaczej. W przyszłym roku planujemy otworzyć własną Izbę Pamięci, która będzie dostępna dla zwiedzających po wcześniejszym kontakcie z naszą organizacją. Wymaga to nakładu pracy oraz nakładu finansowego, ale dążymy skrupulatnie do tego celu.

Jak, w Waszej ocenie, wygląda współpraca na linii poszukiwacze – archeolodzy?

W naszym przypadku wygląda to dobrze, bez zastrzeżeń, nie dzielimy się na lepszych i gorszych, po prostu współpracujemy ze sobą, jeśli jest to tylko możliwe. Moim zdaniem wszystko zależy również od chęci współpracy, działając razem naprawdę można osiągnąć pożądany efekt.

Jak, w Waszej ocenie, funkcjonuje ochrona polskiego dziedzictwa narodowego? Czy w tej kwestii należy coś poprawić?

W ostatnim czasie powstało burzliwe napięcie na ten temat, w szczególności nowelizacji ustawy. Dla organizacji, które działają kilka lat w nieprzerwany sposób tak naprawdę nic się nie zmienia. Działamy już pod pewien schemat dłuższy czas i za każdym razem działa to również tak samo. Poruszaliśmy ten temat pewien czas temu na międzynarodowych dniach archeologii, również ze środowiskiem naukowym i wspólnie uznaliśmy, że jest wiele potrzebnych zmian w tym np. definicji zabytków, usprawnienie sprawozdań, ale w szczególności współpracy. W tej chwili 90 % poszukiwaczy po prostu obawia się składać wnioski, poradniki dostępne w sieci nie uczą od A do Z, jak powinno to wyglądać, może warto by było bardziej edukować osoby chcące rozwijać się w tej pasji poprzez szkolenia w samym ministerstwie?

Jakie plany na przyszłość ma Stowarzyszenie Historyczno – Eksploracyjne „Salla”?

Planów tak naprawdę jest wiele, jak już wcześniej wspominaliśmy Izba Pamięci to nasz najważniejszy cel, jeśli chodzi o rozwój naszej organizacji. Jeśli natomiast chodzi o kolejne nieodkryte tajemnice to mamy naprawdę ciekawe i duże gabaryty do wyciągnięcia, ale na tą chwilę nie chcemy zdradzać wszystkich szczegółów. Na pewno będzie, co oglądać! Poszukiwania w Sztutowie oczywiście kontynuujemy, tworzy się z tego stosowne opracowanie wraz z ilustracjami, kto wie może i temat na nową książkę, materiału mamy naprawdę bardzo dużo, a warto by trafiło to do szerszej publiki. Po resztę zapraszamy do śledzenia naszych social mediów, staramy się informować swoich sympatyków na bieżąco o naszych działaniach.

Jakie rady na przyszłość chcielibyście przekazać młodym adeptom poszukiwań?

Na pewno by pochopnie nie robić niczego, co może przynieść nieoczekiwane i niechciane skutki, jak to bywa w życiu. Zanim wybiorą się na poszukiwania warto zaznajomić się z literą prawa, jak cieszyć się swoją pasją w legalny sposób. Kiedy mają większy problem z wypisaniem wniosku należy odezwać się do jakiegoś lokalnego stowarzyszenia, które pokieruje jak to ma wyglądać. Kto wie, może taki młody adept poszukiwań przyczyni się do spektakularnego odkrycia, a i dodatkowo zasili szeregi jakiejś lokalnej organizacji.

Dla zainteresowanych działalnością Stowarzyszenia:

Kanał na YOUTUBE: WEJDŹ W LINK

Strona internetowa Stowarzyszenia: https://shesalla.pl/

Fot. Stowarzyszenie Historyczno – Eksploracyjne „Salla”

Z przedstawicielami Stowarzyszenia Historyczno – Eksploracyjnego “Salla” rozmawiał Piotr Zarośliński.

Zostaw komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *