Mario Zagallo – niesłusznie zapomniana legenda futbolu

Mario Zagallo – niesłusznie zapomniana legenda futbolu
\"\"

Piłkarscy kibice, nawet ci najmłodsi, zwykle kojarzą takich wirtuozów brazylijskiej piłki jak Pele czy Ronaldo, nie wspominając o współczesnych, na czele z Neymarem. Jednak 5 stycznia zmarła inna zacna futbolowa postać z kraju kawy.

Mario Zagallo to niewątpliwie jedna z najwybitniejszych postaci brazylijskiego futbolu. W latach 1958-1964 grał w drużynie narodowej i zdobył z nią aż dwukrotnie: w 1958 i 1962 roku mistrzostwo świata. Po zakończeniu kariery piłkarskiej przez 40 lat pracował jako trener. Z reprezentacją Brazylii również dwukrotnie: w 1970 i 1994 roku wywalczył puchar świata.

Kolekcjoner medali

Mario Zagallo był członkiem prawdopodobnie najlepszej generacji w historii brazylijskiego, a może i światowego futbolu. Na mundialu w Szwecji w 1958 roku w finale Brazylia wygrała z gospodarzami aż 5:2 (do dziś jest to najwyższe miejsce \”Trzech Koron\”w historii mistrzostw świata). Po czterech latach w Chile w meczu o złoto Canarinhos pokonali Czechosłowację 3:1 (liderem czechosłowackiej armady był wówczas Josef Masopust).

Na trzeci złoty medal Zagallo czekał do 1970 roku i mundialu w Meksyku, gdzie z nim już w roli trenera Brazylijczycy znowu zagrali koncertowo w finale, w pokonanym polu pozostawiając Włochy z Giannim Riverą. Było 4:1. Kolejny raz z Zagallo na ławce selekcjonera Canarinhos pokonali Włochów w finale podczas MŚ w USA w 1994 roku.

Powojenna potęga Canarinhos

Gilmar – Djalma Santos, Bellini, Orlando, Nilton Santos – Didi, Zito – Garrincha, Vava, Pele, Zagallo. Taki wyjściowy skład Brazylii zdobył pierwszy raz Puchar Rimeta, rozpoczynając piękny brazylijski \”sen na jawie\” w 1958 roku. A zatem Zagallo grał w jednej drużynie z Pelem i Garrinchą, prawdopodobnie dwiema najwybitniejszymi postaciami brazylijskiego futbolu.

Stefan Szczepłek uważa, że tamta Brazylia miała żelazny, niepodważalny skład. W tamtych czasach mogli równać się z nią jedynie Węgrzy, jeśli chodzi o futbolową potęgę i maestrię w grze:

Nie muszę nigdzie sprawdzać, by podać prawidłowo skład z mundialu w Szwecji. Miał go w głowie każdy kibic, który urodził się po wojnie. Były dwie takie drużyny. Najpierw węgierska „Złota jedenastka”, po niej Brazylia, która udoskonaliła pomysły taktyczne Węgrów i twórczo je rozwinęła – czytamy w wywiadzie dla \”Rzeczpospolitej\”.

Mario Zagallo oglądał finał MŚ jako… policjant

Gdy Brazylia podejmowała Urugwaj na Maracanie w finale mundialu w 1950 roku, Zagallo był nastolatkiem. Miał odwagę, by przenieść się z rodzinnego miasteczka Atalaia do Rio de Janeiro, a tam chciał zaistnieć w klubie America. Kilka miesięcy później trafił do CR Flamengo.

Notował postępy, ale wciąż nie miał stabilnych zarobków. Ni stąd, ni zowąd postanowił wstąpić do… policji. Miał ogromną frajdę, gdy został wysłany na stadion Maracana, by podczas finału, na który przyszło ponad 200 tys. ludzi, zadbać o ład na tym obiekcie. Brazylia wtedy sensacyjnie przegrała, a cała Maracana zalała się łzami.

Pionierski \”fałszywy skrzydłowy\”

Zagallo dopiero w wieku 26 lat, a więc stosunkowo późno, zaliczył debiut w kadrze. Działo się to w przededniu mundialu w Szwecji. Był postrzegany na ogół jako zmiennik na lewym skrzydle, gdzie niekwestionowaną pozycję miał Pepe z Santosu. Kiedy jednak doznał on kontuzji, Zagallo niespodziewanie zagrał w wyjściowej jedenastce. Zrobił to na tyle dobrze, że stał się pewniakiem w dwóch turniejach rangi MŚ: w Szwecji i cztery lata później w Chile.

Stefan Szczepłek, zagorzały admirator brazylijskiej piłki, tak opisuje w \”Rzeczpospolitej\” specyfikę gry Zagallo:

Z obydwu mundiali wracał jako zwycięzca. Na tym drugim turnieju więcej uwagi poświęcał obronie, czego w tamtym latach od skrzydłowego nie wymagano. Ponieważ przeciwnicy nie bardzo wiedzieli, w którym miejscu mają Zagallo pilnować, zaczęto mówić, że Brazylijczycy wymyślili funkcję „fałszywego skrzydłowego”. A ponieważ to brazylijska myśl taktyczna wyznaczała wówczas kierunki rozwoju, inne drużyny zaczęły powielać taki wariant.

W karierze Mario Zagallo pomogła junta

Zagallo triumfował już jako selekcjoner w 1970 r., ponieważ ówczesny trener Canarinhos Joao Saldanha był niepokorny i chciał pozostać niezależny wobec panującej wówczas w Brazylii dyktatury wojskowej. Na trzy miesiące przed rozpoczęciem turnieju w Meksyku federacja (na polecenie autorytarnego prezydenta Brazylii) postanowiła go zwolnić. Skorzystał na tym Zagallo, który na turnieju sięgnął po złoto.

Mario Zagallo był także trenerem najsłynniejszych brazylijskich drużyn: Botafogo, Flamengo, Fluminense, Vasco da Gama, a jeśli chodzi o pracę selekcjonera, realizował się w czterech krajach: Brazylii, Kuwejtu, Arabii Saudyjskiej i Zjednoczonych Emiratów Arabskich.

Dodajmy, że w historii trenerskiej Zagallo jest też polski akcent. W 1974 roku, w meczu o trzecie miejsce mistrzostw świata w Monachium, Polska Kazimierza Górskiego pokonała prowadzoną przez niego Brazylię 1:0. Zwycięskiego gola strzelił wówczas Grzegorz Lato.

Autor: Bartłomiej Najtkowski

Korekta

Zostaw komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *