Lewandowski nie rezygnuje z Pichichi

3 gole wbite Valencii sprawiają, że Robert Lewandowski może rzucić wyzwanie obecnie liderującemu klasyfikacji strzelców w LaLiga EA Sports Artemowi Dowbykowi z Girony. W weekend obaj napastnicy zagrają w katalońskim starciu na Montilivi, batalii na szczycie w hiszpańskiej lidze.

Wiele osób zżyma się na to, że w tym sezonie LaLiga EA Sports ma miejsce wyścig żółwi w rywalizacji o miano najskuteczniejszego snajpera rozgrywek. Istotnie, przed laty, w epoce Leo Messiego i Cristiano Ronaldo, trzeba było nastrzelać zatrzęsienie goli, by sięgnąć po Trofeo Pichichi. Raz Argentyńczyk trafił 50 razy w sezonie, co z perspektywy czasu, dla młodszych kibiców, może być wręcz zdumiewające.

Wielu graczy było przed Lewym

Teraz lider klasyfikacji strzelców, wspomniany Dowbyk, odkrycie tego sezonu, wcześniej król strzelców ligi ukraińskiej, ma 19 trafień na koncie. W meczu z Las Palmas w sobotę wykonywał dwa rzuty karne, jednego zmarnował. Przed meczem Barcelona-Valencia niektórzy wręcz kpili z dorobku bramkowego Roberta Lewandowskiego w tym sezonie.

Wyprzedzali go:

  • Antoine Griezmann, gwiazdor Atletico Madryt
  • Gorka Guruzeta, napastnik Athleticu z Bilbao
  • Alvaro Morata – gracz Atleti
  • Alexander Sorloth, norweski bombardier z Realu Sociedad
  • Borja Mayoral – snajper Getafe
  • Ante Budimir – łowca goli z Osasuny
  • Jude Bellingham – as Realu Madryt, być może przyszły zdobywca Złotej Piłki
  • oraz rzeczony Artem Dowbyk, rewelacja z Girony.

Dowbyk jest najgroźniejszy

Cóż, nie wyglądało to kolorowo. Dość powiedzieć, że gdy Hugo Duro zdobył bramkę po błędzie bramkarza Barcy, który chciał popisać się techniką, zrównał się w liczbie goli z Lewym. Jednak dzięki hat trickowi, którego Polak ustrzelił po przerwie (dwa trafienia głową i jedno ze stojącej piłki, po uderzeniu z rzutu wolnego w samo okienko), ma teraz tyle samo goli co Budimir (on nie zagra już w tym sezonie z powodu kontuzji) i Bellingham, w istocie pomocnik, który w tym roku już nie ma tak szalonego tempa zdobywania bramek jak we wcześniejszych fazach sezonu. Najpewniej najwięcej problemów może przysporzyć Lewemu konfrontacja na gole z Artemem Dowbykiem.

Przyszłość Polaka

Xavi nie potwierdza, że chce Lewego w 24/25 – nawet po hat-tricku. 32M€ pensji to fura kasy, którą klub mógłby zaoszczędzić i wejść na prostą transferową. Ale to RL ma „patelnię w dłoni” i decyduje. Nie ma progresu Tigrinho, ale i nie ma kasy na TOP 9. Minimalne pole manewru” – napisał na platformie X Rafał Lebiedziński, znawca hiszpańskiej piłki, niegdyś współpracownik portalu Weszło.

Bartłomiej Najtkowski

Fot: Getty Images

Zostaw komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *