Kto nie czyta, ten… trąba? Sprawdź co tracisz, unikając książek

dlaczego ważne jest czytanie

Nie, nie będę czytać. Czytanie jest nudne. Nie mam na to czasu, proszę pana. Kto by tam dzisiaj czytał książki? Wolę rolki na tik-toku – żali się odważnie belfrowi Ala z 6 A.  – No, ale przecież tam też czytasz literki, Alu – ripostuje pedagog. – Tak, ale tam jest krótko i fajnie, a nie, że jakieś: miłość i ojczyzna. Nie kręci mnie to – mówi Ala. Belfer, już nawet nie zdumiony, mruczy do siebie: – O i tak, to, to tak.

Pędzimy

Oj, pędzi ci ten świat od lat a złamanie karku od zawsze. Dokąd? Po co? Jak zwykle: tak już ma i koniec kropka. Przecież czas to tylko wymyślone metrum, a my lubimy go wyliczać i wpasowywać się weń troszeczkę jak niewolnik. Nikt się wiele nie zastanawia, bo jak mówią „trza robić” i oby jakaś robota była. Rodzina chce jeść i „wakacjować”, czynsz, gaz i prąd też za darmo nie popłyną, a kredyt sam się… itd. Cóż za przykry banał, który sprawia, że bywamy rozdarci między tym, co ziemskie, doczesne a nieznośną lekkością bytu przemyśleń, refleksji. Co wygra? Czas pokaże. Któż jak nie on.

Czyja to wina?

Prawda jak zwykle leży pośrodku. Z chwilą, gdy telewizja stała się największym kanałem informacyjno-rozrywkowym, jeszcze latach 70 -tych, lud naszej planety stawał się coraz bardziej społeczeństwem obrazkowym i dziś zbieramy tego pokłosie. O ile seniorzy, wychowani na klasykach literatury oraz tradycyjnych gazetach, czytając maluchom do kołyski bajki i legendy, próbowali wpoić, namówić do pobudzania wyobraźni książkami, to był to jednak upadający bastion kreatywności, a właściwie takiej formy kreatywności, bo nikt nie zarzuca nowym pokoleniom jej braku. Absolutnie nie! Raczej zmieniły się źródła, które dziś są w dużej mierze powielaniem znaków, ikon popkultury. I nie jest to wybitnie czyjaś wina, a przecież jej ciągle szukamy. Nie jest to wina młodych, ani minionych pokoleń, nawet też nie osławionego pana T., co ma „wina’ na drugie.

Myśl swoim obrazem

Jednak przewaga słowa pisanego nad obrazem jest zgoła wielka. Otóż, gdy czytasz, to wyobrażasz sobie wszystko. Bohatera, szum strumyka, smak malin czy źdźbło trawy. Gdy patrzysz, widzisz tylko to, co ktoś chce ci pokazać. Każdy sobie odpowie, co jest lepsze i co mu odpowiada bardziej. Czy moje myślenie? Czy może czyjeś? I z czego łatwiej zrezygnować.

Tylko tak – trzeba jeszcze trochę cierpliwości, by usiąść w ciszy domowych pieleszy z kubkiem herbaty. No i tu jest problem. Czas. Czas wymyślony jako tłumaczenie jego braku. Najwyższy więc czas, by mieć czas, a jest to kwestia tylko chęci, a świat niech sobie pędzi.

Dlaczego czytam? Czytam, bo nie chcę , by ktoś za mnie życie wymyślał na pikselowym ekranie, napychając mnie obrazkami bijatyk, kolorów, mocnych słów, jak w masarni parówkę. I choć Witold Gombrowicz kończy jedną ze swych powieści słowami: „koniec i bomba, a kto czytał, ten trąba”, to jednak wolę metaliczny dźwięk trąbki Milesa Davisa…

Autor: Łukasz Szymański

Fot. Canva

Zostaw komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *