Kontrowersyjna celebracja triumfu w Lidze Mistrzów

Sobotni finał Ligi Mistrzów na legendarnym stadionie Wembley w Londynie był porywający. Przez znaczną część rywalizacji przeważali skazywani na porażkę gracze Borussi Dortmund. Jednak zapłacili wysoką cenę za nieskuteczność. Real Madryt w takich sytuacjach nie wybacza. Królewscy wygrali ostatecznie 2:0 po golach Daniego Carvajala i Viniciusa Juniora. Jednak my skupimy się na tym, jak ich kapitan celebrował tę wiktorię, 15 w zmaganiach o Puchar Europy w dziejach klubu.

Kapitan Realu Madryt Nacho rozegrał najprawdopodobniej swój ostatni mecz w zespole, któremu oddany był przez wiele lat. W następnym sezonie może trafić do MLS. Jego marzeniem było wygranie Ligi Mistrzów z opaską na ramieniu. „Dziś jest jeden z najszczęśliwszych dni w moim życiu” – powiedział po meczu z BVB. Co ciekawe, 34-latek jest wychowankiem Królewskich, a do drużyny z Madrytu trafił w 2001 roku. Jego atutem była uniwersalność, potrafił zagrać w środku i na boku obrony, umiał załatać dziurę w przypadku absencji podstawowych piłkarzy.

Beneficjent problemów personalnych w drużynie

Nacho nie był pierwszym wyborem, ale w tym sezonie, gdy plaga kontuzji nawiedziła ekipę Carlo Ancelottiego (Eder Militao stracił w zasadzie prawie cały sezon, a od kilku miesięcy niezdolny do gry jest David Alaba – duet środkowych obrońców z poprzedniego sezonu), wskoczył do wyjściowej jedenastki. Stworzył znakomity tandem wespół z Antonio Rüdigerem. Zasadniczo Nacho jako piłkarz nikogo nie rozczarował, gdy grał regularnie, za to być może jako człowiek sprawił, że niektórzy mieli do niego obiekcje po sobotnim finale. Popatrzmy, jak udawał EL Matadora.

Corrida – czy to naprawdę zabawa?

Corrida jest oczywiście częścią kultury hiszpańskiej, jednak mówiąc szczerze, ta „zabawa” polega na znęcaniu się nad zwierzętami. Pozwala na uwolnienie się najmniejszych (nie)ludzkich instynktów. Na stronie tvn24.pl czytamy o ciekawej sprawie z 2019 roku: „Hiszpański Sąd Najwyższy potwierdził w poniedziałek decyzję Wyższego Sądu regionu Kastylia i Leon, zakazującego organizacji Toro de la Vega, jednego z najstarszych festynów z udziałem byków. Podczas tej dorocznej imprezy organizowano walki z bykami, tak zwaną korridę, w trakcie której zwierzęta te były zabijane„.

Zadania torreadorów i matadora

Jeśli byk jest zbyt waleczny i nie poddaje się, do akcji wkraczają torreadorzy z „płachtami”, z którymi kręcą się w kółko, aby byk stracił orientację. Na sam koniec wkracza matador zadając śmiertelny cios, który przerywa rdzeń kręgowy” – .czytamy na breakplan.pl. Kogoś takiego udawał kapitan Realu Madryt.

„Ostrze zagłębia się w ciele byka tuż obok banderilli – krótkich włóczni z kolorowymi wstążkami, wbijanych w trakcie przedstawienia. Wbite włócznie osłabiają byka, wstążki dodatkowo go irytują. Matador triumfuje, widownia szaleje, byk umiera powoli. Sztuka czy tortura?” – pyta retorycznie Marta ze strony otwarteklatki.pl.

Co ciekawe, to świętowanie zdobycia trofeum z płachtą w przypadku piłkarzy Realu Madryt nie jest pierwszyzną. Wcześniej owo kuszenie byka imitowali tacy gracze, jak Raul Gonzalez i Sergio Ramos, legendy klubu z Santiago Bernabeu. Popatrzmy:

Jeden ze znanych w Polsce fanów Los Blancos, niemający dobrej prasy z różnych powodów Tomasz Lis, skrytykował ten pomysł na celebrowanie sukcesów graczy Realu:

Niech każdy oceni sam, czy jest to najlepszy sposób na okazywanie radości. Czy nie jest przypadkiem dość niefortunny?

Bartłomiej Najtkowski

Fot. Mikolaj Barbanell / Shutterstock.com

Zostaw komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *