Kobiecy tenis w Arabii Saudyjskiej to groteska

tenis Arabia Saudyjska

Jak podaje Radosław Leniarski z „Gazety Wyborczej”, turniej WTA Finals, czyli zwieńczenie sezonu w tenisie kobiet, ma wkrótce zostać zorganizowany w ultrakonserwatywnej saudyjskiej monarchii. To o tyle warte uwagi, że mowa jest o kraju znanym z opresji obyczajowej, gdzie obowiązuje szariat, a kobiety do niedawna nie mogły prowadzić samochodu.

To ma być kolejny etap saudyjskiej ofensywy wizerunkowej, propagandowej aktywności odbywającej się w ramach sportswashingu, a zatem ocieplania wizerunku kraju poprzez organizację prestiżowych sportowych imprez. Jak wiadomo, w Arabii Saudyjskiej odbywają się już piłkarskie Superpuchary Hiszpanii i Włoch. Także Formuła 1 czy golf to dyscypliny, którymi stosunkowo niedawno i czysto materialistycznie zainteresowali się krezusi z Bliskiego Wschodu. Saudyjski Fundusz Inwestycyjny (PIF) płaci wiele, więc dostaje zgodę na organizację kolejnych dużych widowisk.

Zarzuty wobec Nadala

Gdy niedawno wybitny hiszpański tenisista Rafa Nadal nawiązał współpracę z Arabią Saudyjską, spadła na niego fala krytyki związana z rygorami, jakie państwo nakłada na kobiety i mniejszości seksualne. Nadal odpierał te zarzuty:

Nie sądzę, aby Arabia Saudyjska potrzebowała mnie do wybielania się poprzez sport. To kraj, który otworzył się na świat, posiadający ogromny potencjał” — powiedział Hiszpan na łamach LaSexta w odpowiedzi na twierdzenia, że w ten sposób nie szanuje praw kobiet i mniejszości (cytat z „Przeglądu Sportowego”).

Do możliwości gry w Arabii odniosła się także Iga Świątek, która do tej pory była znana z wyrażania solidarności z walczącą Ukrainą, a zatem nie unika komentowania tego, co się dzieje na świecie:

Zasadniczo wciąż czekam na jakieś oficjalne informacje, które się ukażą, bo trudno jest wiedzieć, co jest plotką, a co nie. Będę gotowa do gry wszędzie tam, gdzie zadecyduje WTA. Zastanawiam się, co mogę zrobić jako zawodniczka. Na pewno jako społeczność, czuję, że mamy jakąś moc i możemy to wykorzystać – powiedziała już kilka miesięcy temu (cytat z serwisu sport.pl).

Ronaldo wizytówką Saudi Pro League

Cóż, owszem, Arabia Saudyjska, podobnie jak Katar, który pokazał się światu podczas piłkarskiego mundialu, modernizuje się w wielu aspektach, ale jeśli chodzi o światopogląd, wciąż panuje tam skrajnie konserwatywne podejście, które jest sprzeczne z wartościami obowiązującymi na Zachodzie czy generalnie w wolnym świecie. Jednak gwiazdy lgną do tamtejszego blichtru…

Najpierw udało się zwabić Leo Messiego (piszemy o tym poniżej), a z czasem na zakusy z Arabii przystał Cristiano Ronaldo, który w Saudi Pro League strzela gola za golem. Choć ostatnio naraził się miejscowym, gdy wykonał obsceniczny gest… Portugalczyk bagatelizował tę sprawę, ale problem w tym, że w Arabii takich rzeczy nie wolno robić. Wskazywanie na przyrodzenie w gniewnej reakcji na skandowanie przez kibiców nazwiska Leo Messiego, co miało zezłościć i istotnie – jak widać – rozjuszyło CR7, odbiło się szerokim echem, a w Arabii wywołało wściekłość.

Być może Cristiano Ronaldo nie zdaje sobie sprawy z łamania praw człowieka w Arabii, gdyż on akurat z pewnością ma tam warunki cieplarniane, pełen luksus. Żyje w swego rodzaju bańce, w oderwaniu od realiów. Zresztą gdy przybył na Bliski Wschód, od razu obwieścił, że jest ukontentowany perspektywą gry w RPA. Cóż za ignorancja! Niemniej on występuje tam jako błyskotka, zabawka w rękach autokracji, która chce poprawić swoją reputację w wymiarze globalnym.

Messi promował turystykę

Na początku maja ubiegłego roku Leo Messi zbulwersował obrońców praw człowieka, gdy opublikował w social mediach z pozoru niewinne zdjęcie z wakacji. Co istotne, na fotce były jednak wymowne słowa i jednoznaczny hashtag, który wywołał poruszenie: Odkrywanie Morza Czerwonego #VisitSaudi. Ten post był sponsorowany przez Saudyjczyków.

Wówczas aktywiści z Amnesty International mocno się obruszyli. Akcentowali to, że Arabia Saudyjska dopuszcza się prześladowań i tortur. Na domiar złego, co podkreślano, przed dwoma laty stracono tam ponad 100 osób. Tamtejszej autokracji nie wolno kontestować, o czym dobitnie dowodzi historia Dżamala Chaszukdżiego. Reżim wysłał w 2018 roku składające się z 26 osób komando do Stambułu, aby zgładzić przebywającego na emigracji pryncypialnego krytyka opresyjnej polityki.

Kobiety nie mogły prowadzić samochodu

Choć to może wydawać się dziwne i nieprawdopodobne, do 2018 roku Arabia Saudyjska była jedynym krajem na świecie, w którym kobiety nie mogły prowadzić samochodu. Kilka lat temu co prawda pozwolono im zdawać egzamin na prawo jazdy, ale tę, która najgłośniej o to apelowała, uciszono.

Przypomnę fragment swojego tekstu dla TVP Sport pt. „Leo Messi z turystycznym plecakiem pełnym kasy”, w którym dowodziłem, że w Arabii odważne kobiety, które potrafią stawić opór autokracji, muszą się liczyć z konsekwencjami swoich śmiałych działań:

Aktywistka Loujain al Hathloul domagała się, by wreszcie pozwolono kobietom samodzielnie prowadzić auta. Aby przekonać tych pełnych uprzedzeń i stereotypów, nagrywała filmy, w których samodzielnie prowadzi samochód. Jej głos został wtedy stłumiony. W końcu jednak zostały wyjęte spod absurdalnego zakazu, ale aktywistkę aresztowano kilka tygodni przed wprowadzeniem tej przełomowej zmiany„.

Chyba wystarczy tych przykładów, by zrozumieć, że Arabia Saudyjska nie jest odpowiednim miejscem do goszczenia najlepszych tenisistek globu. Ale skoro w ostatnich latach mundiale organizowane były w Rosji i Katarze, to Arabia może wydawać się błahostką. Jednak ważne jest też to, że obecnie ów autokratyczny kraj jest najaktywniejszy w pozyskiwaniu prawa do organizacji kolejnych cieszących się dużym zainteresowaniem wydarzeń sportowych.

Jest to w pełni przemyślana polityka. Pytanie, ilu kibiców to dostrzega? Osoby decyzyjne, prominentni działacze, nie mają takich rozterek. Kierują się pragmatyzmem i pozwalają, by Arabia wzmacniała się w ten sposób wizerunkowo.

Autor: Bartłomiej Najtkowski

Fot. Canva

Zostaw komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *