Kazik Staszewski – dziś urodziny kultowego wokalisty

Kazik Staszewski 60 lat

61 lat kończy dziś Kazik Staszewski, muzyk niepokorny, poszukujący, wymykający się wszelkim schematom.

Zaczynał na początku lat 80. W kraju szarym, obolałym po stanie wojennym, gdzie nadzieję na lepsze jutro mogli dać chyba tylko artyści. Od początku był w muzycznej alternatywie, nawet do takich – wydawałoby się wtedy „wywrotowych” – kapel jak Maanam czy Perfect. I już wtedy powstały teksty do epokowych hitów Kultu – „Polski” czy „Arahji”.

Lata 80. – początki Kultu

Pierwsze płyty to już schyłek lat 80. „Posłuchaj, to do ciebie” i „Spokojnie” to do dzisiaj obowiązkowe punkty nie tylko w dyskografii Kultu, ale w polskim rocku w ogóle. Szczególnie ta druga uznawana jest jako najważniejsza pozycja w dorobku zespołu Staszewskiego. Grupa odeszła już wtedy niemal całkowicie od post-punkowego brzmienia na rzecz nowej fali, którą Kazik zafascynował się podczas pobytu w Anglii. Na krążku, poza – nomen omen – kultową już „Arahją” znajdziemy choćby utwór „Tan”, który ze względu na swój tantryczny charakter potrafił rozrastać się na koncertach do nawet dwudziestu kilku minut!

Flirt z mainstreamem i rapem

W ogóle koncerty Kultu to było zawsze coś wyjątkowego. W latach 90. potrafiły rozrastać się do trzech, a nawet i czterech godzin. Z czasem też zespół stawał się coraz popularniejszy, by płytą „Tata Kazika” z utworami ojca Staszewskiego, poety i warszawskiego barda, trafić właściwie do mainstreamu. Takie pozycje jak „Baranek” czy „Celina” sprawiły, że muzykę Kultu zaczęto szerzej grać w komercyjnych stacjach. Posypały się też nagrody, których zresztą Staszewski z premedytacją nie odbierał.

Jednak Kult to dla Kazika było za mało. Już z początkiem lat 90. wydał solowy album z melodeklamowanymi tekstami, z których największą popularność zdobyły „Spalam się” i – z towarzyszącym ostrym gitarowym riffem – „Dziewczyny”. To było coś absolutnie świeżego na polskim rynku muzycznym. Niedługo później trzecim skrzydłem działalności wokalisty Kultu stał się „Kazik na Żywo”, serwujący muzykę z pogranicza rocka i rapcore.

„Idę prosto…”

Ale choć muzycznie Staszewski ciągle eksperymentował, jego poglądy i postawa pozostały raczej niezmienne. Mimo że – przynajmniej na jakiś czas – wszedł do mainstreamu, tak naprawdę zawsze od niego stronił, ostro krytykując postawę choćby filmowców z początku lat 90. w utworze „Artyści”. Jego teksty często były zaangażowane politycznie i społecznie. Krytykował zarówno polityków lewicy („Łysy jedzie do Moskwy”), jak i skrajnie prawicowe postawy. Ostro też obchodził się z kościołem i jego wyznawcami (choćby w utworze „Patrz” z płyty „Spokojnie”), chociaż sam jednak, już w latach 90. zdawał się poszukiwać wiary w „Psalmie 151”. W tym obszarze zaszła właśnie chyba największa zmiana w zapatrywaniach wokalisty Kultu, co pokazują późniejsze „Maria ma Syna” czy „Twoje słowo jest prawdą”. Z kolei na tej samej płycie „Hurra!” Kazik w utworze „Prosto” wykrzykuje: „nie należę do mafii, nie należę do sekty… Idę prosto!”, co jest jasną deklaracją apolityczności i pozostawania poza bieżącym sporem politycznym.

Kiedy trzeba natomiast Staszewski potrafi zajść politykom mocno za skórę. Tak się stało w przypadku utworu „Twój ból jest większy niż mój”, krytykującego prezesa Kaczyńskiego, który, podczas gdy cmentarze były w pandemii zamknięte, odwiedził groby swoich bliskich. Co ciekawe zresztą, fakt, że zadebiutował on na pierwszym miejscu Listy Przebojów Trójki, spowodował zarówno koniec tej kultowej listy przebojów, jak i przyspieszył upadek stacji. Abstrahując już od tych kuriozalnych powodów, fakt, że piosenka może w dzisiejszych czasach spowodować taką rewolucję, z pewnością zasługuje na uwagę.

„Kto dziś pamięta taki zespół jak Kult?”

Zarówno sam Kazik, jak i jego macierzysty zespół mają się cały czas bardzo dobrze. Słowa wokalisty Bayer Full o tym, „kto dziś pamięta taki zespół jak Kult?” można włożyć między bajki. Bo choć wydawniczo nie ma co porównywać jego działalności do tej sprzed 30 lat, to nadal zapełniane są największe kluby, ojcowie przyprowadzają swoich synów, którzy stają się kolejnymi fanami zespołu. Nie sposób nie wspomnieć przy tej okazji o Kult-turystach – najwierniejszych spośród nich, którzy podróżują za swoim zespołem po całym kraju (co m.in. pokazuje dokument „Kult. Film”).

Pozostaje więc życzyć jubilatowi kolejnych lat w zdrowiu i dobrej formie, bo Kazik Staszewski to niepowtarzalne „zjawisko” na polskiej scenie muzycznej, a Kult – zgodnie ze swoją nazwą – pozostaje jej żywą legendą.

Autor: Piotr Słyszyński

Fot. Albert Zawada / Agencja Wyborcza.pl

Zostaw komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *