Joselu – od kibica Realu do… jokera w półfinale LM

Pierwsza połowa półfinałowego rewanżu na Santiago Bernabeu była zamknięta, w drugiej sygnał do ataków dał Vinicius. Sytuacji dla Realu przybywało z minuty na minutę, a gola po szybkiej akcji strzelili… goście z Monachium. Gdy Joselu w 81. minucie zmieniał Fede Valverde, mało kto sądził, że zostanie bohaterem gospodarzy. Tymczasem Real znowu pokazał mentalność zwycięzców, a zespół do wygranej 2:1 poprowadził napastnik będący w cieniu gwiazd.

W drugiej połowie Vinicius Junior, ulubieniec kibiców Realu, znakomity drybler z Brazylii, szalał na lewym skrzydle. Robił, co chciał z Joshuą Kimmichem, doświadczonym graczem Bayernu i reprezentacji Niemiec. Po meczu tytuł MVP przyznano właśnie Brazylijczykowi. Mam poczucie, że był to niesłuszny, zgoła bezduszny wybór… Mimo że Vini istotnie czarował na boisku, a w dużej mierze dzięki niemu Real miał inicjatywę po przerwie, to Joselu zasłużył na wyróżnienie.

Szukał pirackiego linku do meczu Realu

Joselu w środowym meczu strzelił dwa gole w samej końcówce. Był w odpowiednim miejscu w polu karnym. Przy pierwszym trafieniu wykorzystał błąd Manuela Neuera, przy drugim również popisał się znakomitym wykończeniem.

Jak zauważył Rafał Lebiedziński, Joselu szukał… pirackiego linku do meczu Realu w Hoffenheim w sierpniu 2012 roku. Strzelał gole dla przeciętnych drużyn: Deportivo Alaves i spadającego do Segunda Division Espanyolu. Real w tym sezonie w ważnych meczach często grał bez klasycznego napastnika. Z przodu Brazylijczycy zwykle wymieniali się pozycjami, mowa o Viniciusie i Rodrygo. Tym razem Joselu również był zmiennikiem, ale koniec końców okazał się także wybornym jokerem.

Popatrzmy na oba jego gole:

Tę bramkę zdobył dzięki pomocy… obrońców: Nacho i Antonio Rüdigera. To było nietypowe. Real, podobnie jak w ćwierćfinale LM z Manchesterem City, wyeliminował rywala w dramatycznych okolicznościach. A ta opowieść o triumfie Królewskich jest niezwykle romantyczna za sprawą Joselu.

Nie tak dawno był na meczu Realu jako… kibic

Jeszcze w 2022 roku Joselu wspierał Real w Paryżu jako kibic. Teraz sam sięgnął gwiazd, będąc wiodącą postacią w drużynie Carlo Ancelottiego w rywalizacji z Bayernem:

Joselu pewnie nigdy nie sądził, że kiedykolwiek dokona czegoś tak spektakularnego, że zostanie bohaterem swojej drużyny na ostatniej prostej w drodze do finału Ligi Mistrzów. Ci, którzy skarżą się chociażby na komercjalizację klubowego futbolu, muszą przyznać: to jest swego rodzaju romantyzm.

Bartłomiej Najtkowski

Fot. Mateo Villalba/Getty Images

Zostaw komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *