„Jeśli się za coś bierzesz, zrób to do końca”. Rozmowa z Łukaszem Musiołem, kolekcjonerem piłkarskich kart

Jest jednym z najpopularniejszych kolekcjonerów kart piłkarskich w Polsce. Jego konto na YouTube obserwuje ponad 60 tysięcy osób. Zodiakalny skorpion, który, jak zaznacza, na pewno zdobędzie ostatnią kartę do kolekcji. Nawet jeśli będzie ona na Antarktydzie. O niezwykłej pasji i miłości do piłki nożnej rozmawiałem z Łukaszem Musiołem.

Jak zaczęła się Twoja przygoda z kolekcjonowaniem kart piłkarskich?

Wszystko zaczęło się w 2007 roku po wygraniu Ligi Mistrzów przez AC Milan. Wtedy w „Gazecie Wyborczej” wyszła karciana seria z najlepszymi klubami Europy. Zbierałem głównie karty z piłkarzami włoskiej drużyny i tak było przy kolejnych edycjach. Dopiero od 2012 roku powiedziałem sobie, że skoro coś zaczynam kolekcjonować, to fajnie byłoby zebrać wszystkie karty z danej serii. Postanowiłem cofnąć się i dozbierać brakujące karty.

Czy jesteś w stanie określić, ile kart i albumów masz w swojej kolekcji?

Ciężko byłoby mi policzyć, ile mam kart co do sztuki, ale na pewno około dwóch milionów, wliczając w to moją prywatną kolekcję, jak i powtórki. Natomiast, jeśli chodzi stricte o moją osobistą kolekcję, to mam ponad 100 różnych edycji zebranych w komplecie, czyli każda karta, która pojawiła się gdziekolwiek na świecie. Moim mottem jest „jeśli się za coś bierzesz, zrób to do końca”, by mieć satysfakcję, że jest się jednym z niewielu, którzy mają zebraną kolekcję co do ostatniej karty. Choćby trzeba było ją załatwić na Grenlandii.

Którą kartę posiadaną w swojej kolekcji uważasz za najcenniejszą?

W 2023 roku zakupiłem przypadkowo w gliwickim Empiku saszetkę z kolekcji Donruss Elite, w której trafiłem kartę z Leo Messim z kawałkiem koszulki Argentyny z numerem 1 na 1, czyli jedyna taka na świecie. Szacowana wartość takiej karty to ponad 10 tysięcy złotych. Dostałem nawet taką ofertę, ale na ten moment nie zdecydowałem się jej sprzedać.

Kanał na YouTube założyłeś w 2015 roku. Co skłoniło Cię do rozpoczęcia przygody z nagrywaniem?

Stało się to po namowie innych kolekcjonerów. Stwierdzili, że nikt w Polsce nie ma tylu w całości zebranych kolekcji co ja, więc byłoby fajnie, gdybym pokazał je światu. Tak zaczęła się moja przygoda z YT. Udzielam się też w innych social mediach, dzięki temu można poznać wielu nowych kolekcjonerów nie tylko z Polski, ale też z zagranicy. Przy tym można podszkolić język, zawrzeć długoletnie przyjaźnie, które później procentują przy wymianach na karty, które wychodzą w innych państwach.

Łukasz i jego potężna kolekcja kart piłkarskich

Na kanale pokazujesz głównie kolekcje tzw. kioskowe, czyli dostępne w większości sklepów. Jakie jest Twoje podejście do edycji bardziej ekskluzywnych, jak Prizm czy Donruss?

Tak, głównie zbieram edycje kioskowe ogólnodostępne w Polsce. Kolekcje typu Prizm czy Donruss, które ściąga się z zagranicy, otwieram okazjonalnie na swoim kanale, by pokazać moim widzom, że wychodzą takie inne serie, dużo droższe. Są to karty często o lepszej jakości, ale cenowo nie wszystkich na nie stać. Dlatego patrząc na mój system kolekcjonowania, odpuszczam takie edycje, bo niestety nie ma możliwości zebrania kompletu. Ważne jest dla mnie przekazanie moim widzom informacji o danej kolekcji, by mieli wgląd, co jest dostępne na rynku. W ten sposób sami mogą zdecydować, co chcą kolekcjonować. Ja czasem kupuję jakiegoś droższego boxa licząc na jakiś fajny autograf.

Twoi fani z pewnością wiedzą, że Twoim ulubionym klubem jest AC Milan. Od kiedy im kibicujesz? Pamiętasz pierwszy mecz, który obejrzałeś?

Od najmłodszych lat interesowałem się piłką nożną. W 1995 roku w finale Ligi Mistrzów grały ze sobą Ajax i Milan. Wtedy nie wiedziałem kto gra, ale byłem za tymi w czerwono-czarnych strojach, bo to moje dwa ulubione kolory. Okazało się, że to Milan, i tak od blisko 30 lat jestem wielkim fanem tego klubu.

Kolekcja włoskiej drużyny nie ogranicza się wyłącznie do kart, prawda?

W domu mam wiele gadżetów Milanu: od ręczników, koszulek, kubków po pościele, flagi czy parasolki. Mam również ogromną szklaną witrynę z figurkami graczy Milanu, która liczy ponad 600 sztuk.

Jak oceniasz aktualną kolekcję Toppsa przygotowaną na UEFA Euro 2024?

Z pewnością dużą zmianą i zaskoczeniem było przejęcie licencji przez Topps, gdyż do tej pory to Panini wypuszczało na rynek wszystkie produkty na Mistrzostwa Europy. Wielu kolekcjonerów było przyzwyczajonych do stylu, jakości i wyglądu kart produkowanych przez włoską markę. Dlatego wielu z nieufnością przyjęło fakt, że to Topps wydało Euro 2024. Ja jednak myślę, że wygląd kart to pojęcie względne i każdy może mieć swoje zdanie. Jak dla mnie kolekcja jest bardzo ładna, różnorodna, jest wiele insertów, produktów i dużym wyzwaniem będzie zebranie kompletu dla większości kolekcjonerów. Bardzo fajnym akcentem są karty Relic, gdzie możemy zebrać 9 kart z kawałkami opasek kapitańskich ze złotą blaszką oznaczającą ponad 100 występów dla reprezentacji. Oprócz tego można trafić autografy znanych zawodników, więc myślę, że kolekcja może się podobać.

Łukasz z najlepszym trafem – karta Messiego z fragmentem koszulki w wersji 1/1

Jak widzisz szanse Polski na tegorocznym Euro?

Niestety, nie jestem zbytnim optymistą, zważywszy na wcześniejsze eliminacje, gdzie z łatwej grupy nie wyszliśmy i musieliśmy brać udział w barażach, by w ogóle pojechać na ten turniej. Wiemy, kogo mamy w grupie i nie będą to łatwe mecze, ale nadzieja umiera ostatnia i wierzę, że selekcjoner wybierze najlepszą ekipę, która powalczy w każdym meczu, a nie przejdzie obok i na końcu będziemy grali o pietruszkę. Rozum mówi, że nie wyjdziemy z grupy, ale serce podpowiada, że damy radę.

Wróćmy jeszcze do głównego tematu. Kilka lat temu w Polsce było wiele kanałów o tematyce karcianej, dziś jest ich znacznie mniej. Jak myślisz, z czego to wynika?

Jak zaczynałem przygodę na YT, mieliśmy kilkanaście karcianych kanałów. Niestety, z czasem ich ubywało i zostało nas niewielu, choć zauważyłem nowy trend. Dużo dzieciaków i młodzieży zaczęło bawić się w karcianych influencerów, co mnie bardzo cieszy. Nie chciałbym, aby nasza pasja zniknęła, a wręcz kwitła i rosła w siłę. Dla mnie to też ogromna nobilitacja i powód do dumy, że wielu tych dzieciaków wzoruje się na mojej osobie.

Dlaczego zniknęły kanały kolekcjonerów? Trzeba ich zapytać. Myślę, że większość zrezygnowała z powodów osobistych, braku czasu itd. Nie chciałbym w to wnikać, ale z mojej perspektywy mogę powiedzieć, że prowadzenie kanału to szereg wyrzeczeń. Wymaga to poświęcenia czasu, pieniędzy, innych rzeczy, by utrzymać się na rynku. Jeśli na moment odpuścisz, widz może znaleźć kogoś innego do oglądania. Dlatego ważna jest systematyczność, ochota do robienia czegoś, bo chcemy, a nie z musu. Ja mam dwa kanały, na każdym z nich codziennie coś się pojawia, to daje ponad 700 filmów rocznie. A muszę kupić produkty, by mieć co pokazać, dodatkowo montuję filmy i je wstawiam. To nie jest takie proste. Dlatego cieszę się, że mam tak duże grono fanów, szczególnie tych najmłodszych, którzy lajkami i komentarzami pozytywnie nastrajają do pracy.

Dlaczego Twoim zdaniem warto zbierać karty piłkarskie?

Dzięki tej pasji poznałem wiele interesujących osób z całego świata. Przy okazji podszlifowałem język, by móc się porozumieć. Są organizowane zloty karciane, gdzie otwieramy saszetki, nagrywamy, prowadzimy dyskusje do późnych godzin. Można poznać osoby, które ogląda się w telefonie podczas przeglądania sieci. Młodzi mogą uczyć się spostrzegawczości czy wymowy, pisowni zbierając karty. Pasję możemy wykorzystać również w innych dobrych celach.

rozmawiał Łukasz Brajczewski

Zapraszamy do śledzenia kanału Łukasza Musioła: https://www.youtube.com/channel/UCrTCUqzFy2MXpuSV0qPk8LQ

Fot. archiwum prywatne Łukasza Musioła, https://www.youtube.com/watch?v=hiDi6JO6yuo

Zostaw komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *