Jak służby dostają się do domów? W jaki sposób pracownicy prokuratury weszli do domu polityka?

przeszukanie domu Ziobry

Polityczna awantura, zawiązana z przeszukaniem domu byłego ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobry, nadal trwa. Jakie będą wyniki tego rodzaju działań, a także same ich motywy na razie pozostają kwestią dyskusji i kłótni polityków. My z kolei postaramy przyjrzeć się odrobinę samej metodyce pracy służb, które musiały dostać się do domu polityka.

Zacznijmy od tego, że tego samego dnia i o tej samej porze agenci prokuratury weszli w poszukiwaniu dowodów do wielu domów ludzi związanych z aferą Funduszu Sprawiedliwości. Działali oni na podstawie interpretacji immunitetu poselskiego mówiącej, że obejmuje ona jedynie samą osobę przedstawiciela państwowego, ale już nie jego własność, taką jak na przykład dom czy mieszkanie.

Sprawa wejścia do domu ministra Ziobry stała się jednak najgłośniejsza i najbardziej medialna, w związku z faktem, że ani on, ani nikt z jego rodziny czy pełnomocników nie był obecny podczas przeszukania, w związku z czym agenci prokuratury wskutek braku innych możliwości wejścia, zdecydowali się na siłowe wejście do domu. Pomijamy tutaj cały aspekt tego, co jest chyba akurat największą kością niezgody, czyli to, że zamiast skontaktować się z samym (przebywającym akurat na leczeniu) Zbigniewem Ziobro, starano się wcześniej uzyskać klucze do budynku od jego teściów.

Jak służby wchodzą do domów

To, w jaki sposób służby porządkowe wchodzą do domów, zależne jest w dużej mierze od okoliczności. W przypadku konieczności szybkiego działania, na przykład kiedy należy powstrzymać znajdującego się w domu podejrzanego przed dalszym wykonywaniem jakiś niepożądanych czynności, w miarę możliwości używa się drogi prostszej i lepiej dostępnej niż drzwi. Funkcjonariusze zazwyczaj wybierają wtedy znacznie gorzej zabezpieczone okna, które wystarczy wybić, jeśli nie są zasłonięte roletami antywłamaniowymi. W związku z tym, że w domu byłego ministra nie było akurat nikogo, kto mógłby w czasie przystąpienia do przeszukania aktywnie zniszczyć potencjalne dowody, funkcjonariusze przystąpili do sforsowania drzwi.

Dostępne zdjęcia zrobione po akcji pokazują, że w toku czynności nie wybijano okien (o co oskarżali prokuraturę niektórzy politycy), ale zajęto się drzwiami frontowymi, wydłubując ze ściany zawiasy. Jest to logiczne posunięcie, ponieważ zwykle drzwi frontowe są bardzo odporne i zaopatrzone w więcej rygli umiejscowionych w różnych miejscach ramy. Kiedy otwierają się do wewnątrz, zwykle są one wpychane do środka, a kiedy na zewnątrz (jak te w domu ministra) zazwyczaj najlepszym podejściem jest zajęcie się wyeksponowanymi zawiasami, które można wyważyć, wyjąć z otaczającej drzwi ściany albo zdemontować.

Jak w filmie?

Szybkie pokonywanie zamkniętych drzwi, jak w filmie akcji w większości sytuacji jest zwykłą mrzonką. W rzeczywistości służby zwykle potrzebują dłuższego czasu, by poradzić sobie z zabezpieczonymi drzwiami. Taką pracę zwykle wykonują asystujący policji lub prokuraturze strażacy. Niemożliwe jest sforsowanie drzwi „z kopa”, jak to często widzimy w dziełach kinematografii, chyba że mowa o jakiś naprawdę lichych łazienkowych drzwiach z kawałka dykty.

Nieprawdziwa jest też wizja otwierania kłódki lub zamka w drzwiach poprzez przestrzelenie go. Przy takim potraktowaniu w zdecydowanej większości przypadków zniszczeniu ulegnie sam zamek, zaś rygle unieruchamiające drzwi pozostaną na swoich miejscach, niemożliwe już do łatwego usunięcia. Tego typu działanie możliwe jest tylko przy określonych typach drzwi i przy użyciu konkretnego sprzętu. Sprowadza się ono do tego, że strzał usuwa materiał drzwi wokół zamka i rygli, które pozostają na swoim miejscu, ale niepołączona już z nimi reszta drzwi może zostać poruszona.

Autor: Mateusz Tomiczek

Fot. niezalezna.pl

Zostaw komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *