Historia wykrywacza metali

wykrywacz metali

Jeżeli Twoją pasją są poszukiwania z użyciem wykrywacza metali to ten wpis jest właśnie dla Ciebie! O tym, kto jako pierwszy stworzył podobne urządzenie i na czyjej konstrukcji wzorowane są współczesne wykrywacze poniżej

Robert Were Fox

Brytyjski geolog i wynalazca jest jedną z osób uznawanych za odkrywcę wykrywacza metali. W 1830 roku miał stworzyć urządzenie do poszukiwania podziemnych rud metali. Jego urządzenie składało się z metalowych prętów i baterii. Zasada jego działania była taka, że pręty wbijano w ziemię, z czego jeden z nich był połączony z baterią. Gdy na końcu drutu przytkniętego do pręta powstawała iskra wiadome było, że pod ziemią znajduję się materiał przewodzący impulsy elektryczne. Konstrukcja Foxa spełniała zatem swoje zadanie, ale była nieporęczna.

Gustave Pierre Trouve

Francuski inżynier – elektryk w 1870 roku (lub 1874, jak podają inne źródła) skonstruował urządzenie, które przy wykorzystaniu przewodnictwa elektrycznego było w stanie lokalizować metalowe przedmioty. Co ciekawe, jego wykrywacz wydawał inne tony dźwięku dla ołowiu i żelaza. 

Alexander Graham Bell

Szkocki naukowiec w 1881 r. był gościem prezydenta USA Jamesa Garfielda, kiedy ten został postrzelony. Lekarze nie potrafili zlokalizować kuli w ciele prezydenta. Bell, wzorując się na konstrukcji Trouve’a, opracował swój wykrywacz metali, który miał pomóc medykom. Niestety, sztuka ta się nie udała, a powodem takiego stanu rzeczy były metalowe sprężyny w łóżku, na którym leżał Garfield.

Gerhard Fischer

Gerhard Fischer był Niemcem, który wyemigrował do Stanów Zjednoczonych. Po ukończeniu tam studiów zajmował się lotnictwem, konkretnie pracował nad systemami nawigacyjnymi. To podczas badań nad nimi zauważył, że wiązki radiowe ulegają zniekształceniu w pobliżu rud metali. Stwierdził zatem, iż załamania wiązek radiowych można skutecznie wykorzystać do poszukiwań metali i w ten sposób w 1925 roku uzyskał amerykański patent na stworzony przez siebie wykrywacz. W 1931 roku założył znaną dziś firmę Fisher Metal Detectors, która działała początkowo w przydomowym garażu. Wynalazca pracował w niej do przejścia na emeryturę w 1961 r. W 2006 r. firma została wykupiona przez First Texas Products. Jej obecna siedziba mieści się w Teksasie, gdzie inżynierowie wciąż prowadzą badania w dziedzinie wykrywania metali, kontynuując tym samym dzieło swojego założyciela.

Józef Kosacki

Był dyplomowanym inżynierem elektrykiem i przeszkolonym saperem. W czasie II Wojny Światowej brał początkowo udział w obronie Warszawy, a po jej kapitulacji, przez Węgry, Francję przedostał się do Wielkiej Brytanii, skąd skierowano go do Szkocji. Jako żołnierz Polskich Sił Zbrojnych w 1940 r. rozpoczął tam pracę w Centrum Wyszkolenia Łączności w Dundee. To właśnie w Szkocji 3 kwietnia 1941 r. wydarzył się wypadek, który wstrząsnął Kosackim i znacząco przyczynił się do podjęcia przez niego prac nad wykrywaczem metali.

Rotmistrz Stanisław Górski i kapral Stanisław Stasiak rutynowo kontrolowali plaże w pobliżu Arbroath. Sęk w tym, iż Brytyjczycy w obawie przed desantem zaminowali ten teren zapominając powiadomić o tym sojuszników. Ich śmierć stała się impulsem do wznowienia badań nad wykorzystywaniem fal radiowych do wykrywania metali, które prowadził jeszcze przed wojną.

Polish Mine Detector

Po trzech miesiącach prób i udoskonaleń pojawił się ostateczny prototyp wykrywacza “Polish Mine Detector”. Dalsze testy i konkurs zorganizowany przez brytyjskie Ministerstwo Zaopatrzenia sprawiły, że urządzenie Kosackiego wygrało konkurencję z sześcioma projektami konstruktorów brytyjskich. Zadanie było proste: na plaży rozrzucono garść monet, uczestnicy mieli je odnaleźć. Kosacki przy pomocy swojego wykrywacza odnalazł je wszystkie, czym zdeklasował pozostałych.

“Polish Mine Detector” został użyty po raz pierwszy w trakcie II bitwy pod El Alamein w 1942 r. Choć pierwsza partia dostarczona do Afryki okazała się awaryjna to jednak już wówczas pokazała swoje możliwości, torując Aliantom przez pola minowe drogę do zwycięstwa.

W kolejnych latach zmodyfikowany i udoskonalony “polski” wykrywacz trafił na pola bitew całego świata. Podejmowano nawet próby montowania urządzenia na pojazdach, gdzie jako baza służyły czołg Sherman i samochód pancerny Staghound. Prototypy te nigdy jednak nie przeszły chrzęstu bojowego i zrezygnowano z ich produkcji. Polski wykrywacz min wykorzystywany był w wersji 4c jeszcze podczas wojny w Zatoce Perskiej w 1991 roku, a ostatnie użycie tej konstrukcji podczas konfliktu zbrojnego miało miejsce w roku 1995. Konstrukcja zdobyła takie uznanie, że Kosacki otrzymał nawet osobisty list z gratulacjami od króla Jerzego VI.

Józef Kosacki zrzekł się patentu na swój wynalazek. Jak sam twierdził miał to być jego osobisty wkład w zwycięstwo z Niemcami. Liczbę osób, którym “Polish Mine Detector” ocalił zdrowie i życie można śmiało szacować w tysiącach. To właśnie na zasadzie działania tej konstrukcji bazują współczesne wykrywacze.

Autor: Piotr Zarośliński

Fot. Canva

Zostaw komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *