Gwiazdy sportu cierpiące na depresję

depresja u sportowców

23 lutego nagłaśniany był w mediach społecznościowych Światowy Dzień Walki z Depresją. Kilka lat temu Światowa Organizacja Zdrowia podała, że na depresję cierpi 350 milionów osób, a problem narasta. Na szczęście nie jest to już temat tabu. Znani sportowcy również mierzyli się z tym problemem i otwarcie o nim mówią.

Przypadek Andresa Iniesty

Andres Iniesta zdaniem wielu ekspertów przed laty był jednym z filarów Barcelony Pepa Guardioli, drużyny wszech czasów w piłce nożnej. Ten spokojny, wyważony człowiek musiał jednak podjąć walkę ze swoimi demonami:

W 2022 roku wyjawił, że od lat zmaga się z depresją. W podcaście „The Wild Project” powiedział wprost, że „choroba duszy” pozbawiła go chęci do życia i dlatego nadal korzysta ze wsparcia psychologicznego.
Kiedy zmagałem się z depresją, najlepszy moment dnia następował dla mnie wtedy, gdy brałem leki i szedłem do łóżka. Przytulałem żonę, ale czułem się, jakbym przytulał poduszkę. W takich chwilach kompletnie nic nie czujesz (cytat z transfery.info) – powiedział Hiszpan.

W przypadku Iniesty ból najbardziej nasilił się po nagłej śmierci przyjaciela, Daniego Jarque – byłego piłkarza Espanyolu, który zmarł w wyniku ataku serca w 2009 roku. Miał 26 lat (pomocnik Barcelony właśnie jemu dedykował zwycięskiego gola w finale mundialu w RPA). Iniesta nie wstydzi się mówić o tym, że czasami potrzebuje pomocy specjalisty, który wyciągnie go z mentalnej otchłani. Dawniej w maczystowskim świecie futbolu, w którym trzeba było pokazać, że jest się twardym, jakiś bezduszny szyderca mógłby wyśmiać taką postawę. Teraz już nie ignoruje się tego problemu, ale okazuje zrozumienie:

Nadal chodzę na terapię, muszę coś w sobie zmienić. Lubię słuchać profesjonalnych psychologów, rozmawiać z nimi o zdrowiu psychicznym i depresji. Z czasem zdajesz sobie sprawę, że depresja może dotknąć każdego. Tu nie chodzi o to, ile kto ma pieniędzy. Mogę mieć wszystkie samochody na świecie, wszystko, cokolwiek bym zechciał, ale wciąż trudno mi zmagać się z życiowymi problemami (cytat z transfery.info).

Buffon był w podłym nastroju

Legendarny bramkarz Juventusa i reprezentacji Włoch Gianluigi, Buffon zawsze imponował charyzmą. Wzbudzał respekt wśród rywali, ale i on, mówiąc oględnie, miał pod górkę. Pozwolę sobie zacytować fragment tekstu który napisałem o nim dla TVP Sport (https://sport.tvp.pl/75625035/gianluigi-buffon-uwiklany-w-neonazizm), by dać temu wyraz:

„Jako uczestnik finałów mistrzostw Europy w 2004 przeżył rozczarowanie po odpadnięciu z turnieju po fazie grupowej. Pokonał jednak też inne demony. Włosi rozpoczęli tamtą rywalizację od remisu 0:0 z Danią, a w ich zespole szczęśliwy był tylko Buffon. Wtedy na zawsze uporał się z z depresją.”

Wyznał, że problemy natury psychicznej sprawiały, że bał się nawet wyjść na boisko. Ten mecz z Danią, który pozostawił niedosyt w kraju, był dla niego jak zbawienie.

– Od grudnia 2003 do czerwca 2004 miałem depresję. To było dla mnie niezrozumiałe. Zastanawiałem się, dlaczego przyszło mi podjąć tę walkę właśnie wtedy. Nie wcześniej, nie później, ale wtedy. W życiu i piłce wiele razy byłem zawiedziony. Moje nogi nagle zaczęły się trząść. To był mroczny okres, przecież zawsze miałem dużo dobrej energii. Biłem się z myślami: Jak bogaci i normalni ludzie mogą cierpieć na depresję? Zawsze, gdy moja drużyna przegrywała myślałem, że miałem złe parady lub zawiniłem w inny sposób, przypominałem sobie o tym okresie. Po prostu nie mogłem sobie pozwolić na wyjazd na dwa lub trzy miesiące, by wyzdrowieć – zdradził na łamach FIFA.com.

Zdarzało się, że tuż przed meczem prosił trenera, by zastąpił go rezerwowy bramkarz. Nie czuł się bowiem na siłach. Nie wytrzymywał presji i miał świadomość, że zimnych obserwatorów, czyli kibiców, nie obchodzi stan psychiczny piłkarzy. Konkludował, że wszyscy znają Buffona, ale… zapominają o Gigim! O swym cierpieniu nie mówił nikomu. Owszem, czasem starał się coś zasugerować bliskim i zaufanym, ale w końcu uznał, że przecież tak sam sobie z tym nie poradzi. Zmienił więc zdanie o psychologach, bo kiedyś to byli według niego… złodzieje wyłudzający pieniądze od zagubionych. Potem był wdzięczny konkretnie temu, który pozwolił mu wyjść z tego dołka.

Poważne problemy znanej tenisistki

Naomi Osaka znalazła się w centrum uwagi na ogół nieczułych mediów trzy lata temu, gdy wyznała, że boryka się z depresją. Dwa lata później Japonka nawiązała do tamtych bolesnych chwil:

To był pierwszy moment, gdy poczułam się naprawdę przygnębiona i smutna. Obudziłam się pewnego dnia i pomyślałam sobie, że moja mama przeszła na emeryturę po tym, jak wygrałam Indian Wells. A dla mnie to był jeden z największych celów w życiu. Pomyślałam: „widziałam, jak moja mama budzi się o czwartej rano, żeby iść do pracy. Mam nadzieję, że pewnego dnia pozwolę jej nie pracować”. Więc pewnego dnia obudziłem się w Charleston przed jednym z moich meczów i zastanawiałam się, jaki jest sens mojego życia? (cytat sport.pl).

Problemy znanej tenisistki zaczęły się piętrzyć podczas Rolanda Garrosa w 2021 roku. Wtedy oświadczyła, że z uwagi na troskę o zdrowie psychiczne rezygnuje z udziału w spotkaniach z mediami. Ta deklaracja wywołała falę krytyki. Grożono jej wręcz dyskwalifikacją, dlatego, aby pokazać powagę sytuacji, po zwycięstwie w pierwszej rundzie wycofała się z turnieju. Potem zdobyła się na szczerość i powiedziała, że od 2018 roku choruje na depresję. Wówczas wreszcie kibice i dziennikarze zrozumieli, że to nie była żadna fanaberia.

Przypomnijmy, że w 2022 roku, według magazynu „Forbes” Naomi Osaka trzeci rok z rzędu została najlepiej zarabiającą sportsmenką świata. A zatem można odnosić sukcesy na sportowych arenach, zarabiać dużo pieniędzy , mimo poważnych problemów natury psychicznej. Niektórzy chyba nie zdają sobie z tego sprawy, co niestety wywołuje falę hejtu.

Znany, utytułowany trener piłkarski Jose Mourinho słynie z ciętego języka. Kiedyś powiedział dość populistycznie w odniesieniu do piłkarzy ze światowego topu: Presję odczuwają miliony ludzi na świecie, którzy nie mają pieniędzy, by kupić swoim dzieciom jedzenie. To jest presja, natomiast nie ma jej w futbolu.

Historia Osaki, przekładając twierdzenie Mourinho na cały zawodowy sport, nie tylko futbol dowodzi, że nawet najwybitniejsi zawodnicy mogą odczuwać ból psychiczny.

Rekordzista olimpijski także przeżył koszmar

Michael Phelps, 28-krotny medalista olimpijski, w 2023 roku udzielił wywiadu hiszpańskim mediom i wyznał, że dwukrotnie mierzył się z depresją. Problem był naprawdę poważny, wszak słynny pływak miewał myśli samobójcze. Dlatego teraz chce pomagać innym, którzy są w kryzysie psychicznym.

Michael Phelps uczestniczył w targach IFEMA w Madrycie w listopadzie ubiegłego roku i wówczas zdradził, że pierwszy raz miał depresję w 2004 roku. „W tamtym roku miałem już depresję sezonową. Potem w 2014 r. miałem drugą depresję. Nie chciałem żyć. Nie jadłem, nie piłem, trafiłem do ośrodka zamkniętego. Walczyłem bardziej o życie, niż ludzie mogliby sobie wyobrażać. W tych chwilach, kiedy było mi źle, biłem się z myślami” (cytat z „Przeglądu Sportowego”.

Amerykanin podkreśla, że depresji nie wolno bagatelizować:

Jedna na cztery osoby ma problemy ze zdrowiem psychicznym i nie mówi o tym, gdybyśmy wszyscy o tym rozmawiali, byłoby to normalizowane. […] Dzieląc się tym, co nam się przydarza, naszymi uczuciami możemy sobie pomóc. Nic w życiu nie jest idealne, ale pomaga, jeśli się otworzymy” (cytat „Przegląd Sportowy”).

Wybitny sportowiec uważa, że realizowanie pasji może pomóc człowiekowi w trudnych chwilach. Nie można też odwracać się od ludzi, trzeba szukać pomocy w tych, którzy potrafią wykazać się empatią:

Powinno się szukać czegoś, co nas pasjonuje. Dla mnie znalezienie tego było skomplikowane. Obgryzałem paznokcie, nie wiedziałem, co robić. Czasami zdrowie psychiczne płata figle, stąd trzeba porozmawiać z innymi ludźmi, opracować strategię” — skonkludował Michael Phelps cytowany przez hiszpańską „Marcę”.

Najbardziej wstrząsająca historia

Przytaczane powyżej historie napawają smutkiem, na szczęście żadna z nich nie zakończyła się tragedią. Inaczej było w przypadku niemieckiego bramkarza Roberta Enke, który nie poradził sobie z niewyobrażalnym obciążeniem psychicznym. Były zawodnik Benfiki, Barcelony czy Hannoveru 96 popełnił samobójstwo. Wskoczył pod pędzący pociąg przejeżdżający przez miejscowość Neustadt am Rubenberge.

Zostawił list pożegnalny, w którym podkreślił, że depresja nie pozwalała mu żyć normalnie. Poniżej fragment książki „Życie wypuszczone z rąk”, która przedstawia poruszającą historię Roberta Enke.

W 2018 roku ówczesny pomocnik Barcelony Portugalczyk Andre Gomes udzielił wywiadu magazynowi „Panenka”, w którym wyjawił, że z racji nieudanych występów i stale rosnącej presji boi się opuszczać mieszkanie. To była oznaka depresji. Gra w piłkę stała się dla niego gehenną. Czy więcej trzeba dodawać? Z całą stanowczością, należy walczyć z depresją. Andre Gomes wyszedł na prostą i obecnie jest zawodnikiem Evertonu wypożyczonym do Lille.

Autor: Bartłomiej Najtkowski

Fot. Canva

Zostaw komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *