Finał Pucharu Polski nie może być świętem?

PZPN kilka lat temu, w czasach prezesury Zbigniewa Bońka, podjął powszechnie chwaloną decyzję. Finał Pucharu Polski rokrocznie odbywa się w czasie „majówki”, 2 maja, gdy większość społeczeństwa ma wolne. Mecz jest rozgrywany na Stadionie Narodowym, co sprawia, że sceneria jest odpowiednia. Zachowując proporcje, to tak jak w Anglii w przypadku finału FA Cup na Wembley. Ale problemów nie brakuje.

W poniedziałek portal meczyki.pl donosił, że tegoroczny finał Fortuna Pucharu Polski może zostać rozegrany przy częściowo pustych trybunach. Kibice Pogoni Szczecin w piśmie do PZPN przyznają, że rozważają zbojkotowanie meczu. Wcześniej Jarosław Królewski, właściciel krakowskiej Wisły, która zmierzy się w finale z Portowcami, zapewnił, że Wisła nie stawi się na mecz z Pogonią, jeśli nie zostanie zawieszony zakaz wyjazdowy nałożony na kibiców „Białej Gwiazdy”. PZPN ugiął się i kibice Wisły mogą wejść, pytanie, czy wejdą…

Kibice przeciwko obecności policji

Fani obu drużyn nie zgadzają się na obecność policji w strefie przyjęcia kibiców. To jest kością niezgody.

– Informujemy, że w sytuacji, kiedy na terenie strefy kontroli Kibiców Pogoni Szczecin będą znajdować się funkcjonariusze Policji (…), Kibice Pogoni Szczecin nie rozpoczną wchodzenia na teren imprezy masowej – piszą kibice Pogoni, kierując pismo do PZPN-u.

Tego samego zdania są według Kanału Sportowego fani Wisły. No i powstaje problem, bo chociaż zgodnie z ustawą o bezpieczeństwie imprez sportowych policja podejmuje interwencję dopiero, gdy służby porządkowe nie mogą sobie poradzić i nie są w stanie zaprowadzić porządku, organizatorzy dmuchają na zimne. Chcą być przygotowani na, nie daj Boże, gorszące sceny przemocy, by móc im efektywnie zapobiec.

Była groźba konfrontacji

Jak podaje portal Interia.pl, kibice Legii, prawdopodobnie szukając zwady, złożyli wniosek o przeprowadzenie ulicznej manifestacji w dniu finału Pucharu Polski. Władze miasta stołecznego wyraziły sprzeciw. Biorąc pod uwagę, że 2. maja w stolicy ma być kilkadziesiąt tysięcy kibiców dwu innych drużyn, gdyby w pobliżu kręcili się jeszcze zapamiętali, bojowo nastawieni legioniści, byłaby groźba fizycznej konfrontacji.

Niestety, krajobraz polskiej piłki nie napawa optymizmem. PZPN ma twardy orzech do zgryzienia, a jest zarządzany w sposób dalece chaotyczny. Polski ruch kibicowski charakteryzuje potrzeba permanentnej wręcz konfrontacji. Chociaż obie drużyny mają ochotę na sięgnięcie po trofeum, gdyż Pogoń, jakkolwiek to zabrzmi, chce w końcu w jakiejś imprezie triumfować, natomiast Wisła Kraków nie zachwyca na zapleczu Ekstraklasy, gdy do akcji wkraczają tzw. kibole, przestaje być miło i wesoło. Czy i tym razem święto polskiej piłki zostanie zepsute i przerodzi się w tragifarsę?

Bartłomiej Najtkowski

Fot: PAP

Zostaw komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *