Duchowy dramat powstańca – recenzja filmu „Powstaniec 1863”

Powstanie Styczniowe z 1863 roku jak dotąd nie doczekało się dużej liczby filmowych przedstawień. Tadeusz Syka zdecydował się pokazać historię księdza Stanisława Brzóski i jego oddziału, którym dowodził na Podlasiu. Jak to pokazał? Na co zwrócił uwagę? Czy warto zobaczyć „Powstańca 1863”?


Fot. Kino Świat/Fotosy

Dramat człowieka

Pierwsze co się rzuca w oczy jak tylko zacznie się oglądać film to fakt, że zastana na ekranie sytuacja nie jest stanem marzeń. Na pewno nie jest nim dla Polaków, może trochę dla Rosjan, ale nawet w nich nie ma za dużo szczęścia, a więcej jest strachu. Wśród Polaków wiele jest płaczu, cierpienia, gwałtu na ludzkiej naturze. Widzimy to chociażby po młodym Antku Lemańskim, któremu odebrano beztroskie dzieciństwo i rodziców czy wdowie, której syna powieszono ku przestrodze. Mamy tu zatem dramat człowieka.

Dramat księdza

Nie trudno zauważyć, że główny bohater jest księdzem. Można nawet powiedzieć, że wzorcowym, bo jest blisko ludzi i pełen posłuszeństwa wobec swojego biskupa. To nie on chce być dowódcą – tego chcą ludzie. Jednak przez cały czas walki przeżywa on duchową walkę, duchowe cierpienie. Nie chce zabijać, ale w końcu kiedy zmusza go do tego sytuacja, kiedy młodemu Antkowi grozi śmierć ze strony rosyjskiego żołnierza, przełamuje się. Nie kończy to jednak problemu. On dalej zmaga się ze swoją psychiką, co obserwujemy praktycznie do samego końca. Jest to niewątpliwy dramat księdza.


Fot. Kino Świat/Fotosy

Dramat powstańca

Film opowiada o kolejnym z tych dwóch wielkich powstań przez rosyjskiemu zaborcy. Polski patriotyzm podtrzymywany przez religię, co reprezentuje tutaj biskup Paweł Szymański i ksiądz Brzóska, w końcu zaczyna kipieć i pokrywka spada z garnka – wybucha Powstanie Styczniowe. Jednak prawdziwe zmaganie powstańców widzimy pod koniec samego zrywu. Wyraża to przepięknie jedna z kobiet – „Szkoda, że ludzie Was opuścili”. Tak, ostatecznie Powstanie Styczniowe upada przede wszystkim, bo zaczęło brakować paliwa do walki. Ksiądz Brzóska zmaga się z myślą, że przecież na co ta ofiara, ta walka, skoro na końcu nie można zadać zaborcy tego ostatniego ciosu, a oni umierają. To zatem dramat powstańca.

Dramat Polaka

Rosjanie terroryzują Polaków jak nie wiem. Widzimy to praktycznie w ciągu całego filmu. Już w pierwszej scenie „kat Podlasia” wjeżdża do polskiego kościoła na koniu, mając za nic modlących się tam, żeby dokonać poboru do wojska. Biskup Szymański czeka u księcia Czekasskiego ponad trzy godziny na pozwolenie wypowiedzenia paru zdań. Carscy żołnierze wieszają zamordowanego przez nich Polaka na drzewie ku przestrodze. Można by wymieniać przykłady z filmu i z historii godzinami. Aż przykro się robi, kiedy, pomimo podjętej walki, powstanie upada, a ksiądz Brzóska ginie. Mamy tu więc dramat Polaka.


Fot. Kino Świat/Fotosy

Dramat obrazu

Żaden film nie jest idealny, więc i ten się nie uchował. Ważne to zauważyć co razi i starać się tego unikać w przyszłości. Bardzo często krytycy wytykają uczynienie z księdza Brzóski „połączenia Rambo i Wiedźmina, czyniącego akcje, które nie śniły się nawet Jamesowi Bondowi”. Z jednej strony przeraziłem się, kiedy zobaczyłem w zwiastunie, że główny bohater wstaje po tym, jak ewidentnie został zastrzelony przez Rosjan – dopiero film wyjaśnił mi o co tak naprawdę tam chodziło. Z drugiej strony jednak, na tym właśnie polega kino – że trzeba przejaskrawić bohatera, aby widz go zapamiętał i potem czegoś o tej postaci poszukał w zapiskach historycznych.

Bardzo rażące jednak był uczynienia z Rosjan zupełnych, za przeproszeniem, idiotów. Może być nim jeden czy dwóch, ale że od razu wszyscy? Scenę, kiedy mieli oni księdza Brzóskę na wyciągnięcie ręki i pozwolili bardzo łatwo mu uciec, trudno było „kupić”. Czymś co dodawało filmowi walorów na plus, był udział w nim znanych i doświadczonych aktorów, jak Cezary Pazura czy Olgierd Łukaszewicz, obok tych mniej rozpoznawalnych jak chociażby Sebastian Fabijański czy Eryk Biedunkiewicz.

Podsumowanie

Generalnie film jest wart obejrzenia, bo przedstawia ważne dramaty ówczesnych ludzi. Wiernie odzwierciedla panujące wówczas emocje i atmosferę powstania. Przejaskrawia postać, ale aby osiągnąć dobry efekt. Zdecydowanie doradzam obejrzenie tego filmu, ponieważ rzeczywiście potrafi on zaciekawić historią Powstania Styczniowego.


Autor: Piotr Maciejewski

Fot. Kino Świat/Plakat Filmu

Zostaw komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *