Czy potrzebne są nam komisje śledcze?

KOMISJA ŚLEDCZA

Za nami pierwsze przesłuchania świadków w komisji śledczej ds. afery wizowej. Ta badająca wybory kopertowe” pracuje już pełną parą, wkrótce po otwierającym posiedzeniu wznowi działalność kolejna – dotycząca sprawy Pegasusa. I to właśnie ta ostatnia wydaje się być niezwykle istotna dla tego, jak w przyszłości będzie wyglądał nie tylko obraz polityczny naszego państwa, ale kształt tego państwa w ogóle.

Pierwsza, legendarna już, komisja śledcza w III RP – do spraw tzw. afery Rywina zawiesiła poprzeczkę bardzo wysoko. Mimo że raport końcowy wydaje się być w świetle tego, co komisja ustaliła, kuriozalny (jedynym winnym był Rywin), tak naprawdę wyniki jej pracy całkowicie przemodelowały układ polityczny w Polsce. Jakim wydarzeniem – także medialnym – była komisja mogą świadczyć kariery polityczne, które nabrały wówczas znacznego tempa. Przede wszystkim wybił się Zbigniew Ziobro, który jako członek komisji z ramienia PiS najbardziej przyczynił się do upadku ówczesnego premiera Leszka Millera, a także w konsekwencji całego rządu. Dość powiedzieć, że po „aferze Rywina” lewica w Polsce już nigdy się nie podniosła, oscylując w okolicach 8-12% poparcia.

Kolejne komisje śledcze nie zrobiły już takiej „kariery”. Najwięcej politycznej „zawieruchy” zrobiła na pewno ta ds. Amber Gold. Zeznawał przed nią choćby syn Donalda Tuska, Michał, którego próbowano połączyć z aferzystą Marcinem P. za sprawą jego pracy w liniach lotniczych OLT Express. Prokuratura jednak nie dopatrzyła się przestępstwa, a komisja de facto nie znalazła powiązań między członkami rządu PO a sprawą defraudacji pieniędzy. Choć trzeba przyznać, że wizerunkowo afera Amber Gold przyczyniła się do spadku poparcia dla partii Tuska i była jedną z przyczyn przegranych wyborów w 2015 r.

Co przyniesie komisja ds. inwigilacji?

Po dłuższej przerwie wróciliśmy do tematu komisji śledczych. Obecny Sejm powołał niemal jednocześnie aż trzy komisje śledcze. I choć już dowiadujemy się ciekawych rzeczy na tych dotyczących wyborów „kopertowych” i afery wizowej, niewątpliwie największą siłę rażenia powinna mieć ta dotycząca inwigilacji Pegasusem.

Od kilku tygodni dowiadujemy się o istnieniu listy osób inwigilowanych tym systemem, w tym takich, które z punktu widzenia zasadności takich działań budzą – delikatnie mówiąc – duże wątpliwości. Potwierdzone też zostało, że na tej „szokująco długiej” liście (cytat z ministra Bodnara) znajdują się nazwiska polityków PiS i szerzej Zjednoczonej Prawicy. Czy są tam nazwiska byłego premiera, marszałka Sejmu, a może nawet prezydenta? Jeśliby choć część z tych medialnych doniesień się potwierdziła, mielibyśmy do czynienia z prawdziwym tsunami nie tylko na scenie politycznej, ale też dotykającym samej struktury państwa.

Ale nawet gdyby ten ostatni wątek okazał się medialną plotką, i tak mielibyśmy prawdopodobnie do czynienia z największą aferą III RP. Potwierdzone jest już chociażby to, że inwigilację Pegasusem stosowano wobec Krzysztofa Brejzy, wówczas szefa sztabu wyborczego PO, a także w przypadku Romana Giertycha, który w tamtym czasie jako adwokat zajmował się sprawami polityków opozycji. Lista prawdopodobnych osób inwigilowanych, niewygodnych dla poprzedniej władzy, jest długa.

Czy to koniec politycznej kariery Kaczyńskiego?

Pierwszym przesłuchiwanym przed komisją ds. inwigilacji, już 15 marca, ma być sam Jarosław Kaczyński, który publicznie wypowiadał się na temat Pegasusa. Prezes PiS ma też zeznawać przed komisją ds. „wyborów kopertowych” – tutaj śledczy zgromadzili już pewien materiał na podstawie zeznań świadków. Były wicepremier Jarosław Gowin i ówczesny poseł Porozumienia Michał Wypij zeznali, że były silne naciski ze strony Kaczyńskiego, aby partia Gowina poparła pomysł wyborów korespondencyjnych, a na samego szefa ugrupowania miały być szykowane „haki”.

Niewątpliwe czekają nas więc bardzo ciekawe tygodnie z posiedzeniami komisji śledczych. Jak wiele uda im się ustalić? Z pewnością determinacji posłom obecnej koalicji rządzącej nie zabraknie. Jaki będzie obraz polityczny po zakończeniu ich prac? Zobaczymy, ale można śmiało przypuszczać, że szykuje się on raczej w czarnych barwach dla PiS i samego Jarosława Kaczyńskiego. Najważniejsze jednak, żebyśmy poznali prawdę o nieprawidłowościach – do tego wszak zostały one powołane.

Autor: Piotr Słyszyński

Fot. Tomasz Gzell, PAP

Zostaw komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *