Cel – odkrywać historię [wywiad]

poszukiwacze skarbów

O historii, prawie i pasji z Wojciechem Werusem, współzałożycielem Stowarzyszenia Historyczno- Poszukiwawczego “Wolica”.

Piotr Zarośliński: Zacznijmy od początku: jak zaczęła się Pańska przygoda z wykrywaczem?

Wojciech Werus: Moje początki z wykrywaczem sięgają 2006 roku kiedy to mój wujek wraz ze swoim kolegą rozpoczynał przygodę z poszukiwaniami. W tamtym czasie byłem bardzo młodym chłopakiem i dopiero obserwowałem jak to wszystko działa. Jeździli nad jezioro gdzie przeszukiwali plaże w poszukiwaniu przedmiotów pozostawionych przez odpoczywających turystów. Mocno mnie to zaintrygowało choć nie rozpocząłem poszukiwań. Od zawsze interesuję się lokalną historią ponieważ urodziłem się, żyłem i wychowałem wokół zabytków. Pochodzę z niewielkiej wsi na Lubelszczyźnie, Kryniczki w gminie Izbica. W naszej gminie mamy wiele niesamowitych zabytków, które zawsze rozpalały mają wyobraźnię i chęć poznawania ich historii. Dopiero kilka lat temu połączyłem przygodę z wykrywaczem metalu z historią. Pomyślałem, że przecież to idealne narzędzie do realnego odkrywania historii. Od tamtej pory starałem się o zgody rolników oraz WUOZ na poszukiwania. Nie zawsze było łatwo. Nie każdy był przekonany do mojej pasji i takich zgód wyrazić nie chciał. Zdarzało się, że posiadałem zgody na kilkanaście arów działki, którą w ciągu jednego roku potrafiłeś przeszukać z wykrywaczem kilkanaście razy. Zawsze coś udało się znaleźć i bardzo mnie to wciągnęło.

P.Z. Skąd wziął się pomysł na założenie Stowarzyszenia?

W.W. Od wielu lat angażowałem się społecznie w ratowanie lokalnych zabytków. Kilkukrotnie interweniowałem w urzędach czy mediach o interwencje w sprawie degradacji pałacu w Orłowie Murowanym czy Stryjowie. W tamtym czasie wraz z mieszkańcami angażowałem się w różnego rodzaju protesty i głośne mówienie ”Nie!” na ten stan rzeczy. Poznałem wtedy grupę osób o bardzo podobnej opinii do mojej, że trzeba zrobić wszystko aby promować lokalną historię i przedstawiać ją jak najszerszemu gronu odbiorców. W 2016 roku jednemu z moich kolegów powiedziałem, że fajnie by było założyć stowarzyszenie, które zacznie przedstawiać historię i może z większą grupą stworzylibyśmy coś co będzie mogło służyć jako lokalne muzeum lub izba. Do 2020 temat ucichł i chyba każdy z nas pomyślał wtedy, że były to tylko zwykłe rozmowy, które tak naprawdę są częścią naszych marzeń. W 2020 roku napisał jeden z moich znajomych i przypomniał mi temat utworzenia stowarzyszenia oraz, że jest grupa chętnych więc może poważnie o tym pomyślimy. Najtrudniejszą kwestią było to kto będzie prowadził stowarzyszenie. Koledzy zapytali mnie czy mógłbym się podjąć tego zadania. Oczywiście po przespaniu się z tą propozycją zgodziłem się na nią. Rok 2020 był niesamowicie ciężki ponieważ to czas pandemii więc załatwienie najprostrzej urzędowej sprawy było niezwykle trudne, ale mieliśmy na tyle motywacji i zapału do działania, że się udało. Szybko opracowaliśmy nazwę, logo oraz siedzibę jednocześnie załatwiając zgody właścicieli terenów na poszukiwania i wniosek do WUOZ na rozpoczęcie poszukiwań.

P.Z. Jakie dotychczasowe znaleziska są dla Pana najważniejsze?

W.W. Łącznie po ponad 3-ech latach działalności nie możemy narzekać na odkrycia ponieważ było ich naprawdę wiele. Dziś ciężko wymienić wszystkie, ale są oczywiście takie które zapamiętam do końca życia. Najcenniejszym zabytkiem archeologicznym jest niewątpliwie odkrycie naszego kolegii Grzegorza Rękasa jest to sztylet z epoki brązu datowany na około 3.500 lat. Jest to pierwsze tego typu znalezisko na terenie województwa lubelskiego i nieliczne w kraju. O tym odkryciu pisano nie tylko w lokalnych mediach, również krajowych czy zagranicznych. O sztylecie przeczytać można było między innymi w Stanach Zjednoczonych, Hiszpanii, Czechach, Bułgarii a nawet dalekiej Argentynie. Dziś można podziwiać go w Muzeum Regionalnym w Krasnymstawie do czego serdecznie zachęcam ponieważ jest niezwykle piękny i wyjątkowy. Odkryliśmy oczywiście również wiele toporków bojowych z różnych okresów historycznych, ozdób średniowiecznych. Mamy dwie zausznice gwoździowate kultury łużyckiej z późnej epoki brązu a wczesnej epoki żelaza. Dla mnie osobiście to najważniejsze jak dotychczas odkrycia naszej grupy i nie tylko ze względu na ich odległy czas powstania, ale również niezwykły charakter pod względem historii regionu.

P.Z. Jak ocenia Pan współpracę na linii poszukiwacze- archeolodzy?

W.W. Jeśli chodzi o współpracę z archeologami mogę śmiało powiedzieć, że jest wzorowa. Współpracujemy z dr. Konradem Grocheckim z Muzuem Regionalnego w Krasnymstawie, który jest niezwykłym specjalistą o ogromnej wiedzy, który pomaga nam w identyfikacji przedmiotów. To fachowiec mocno zaangażowany w poszerzanie wiedzy o historii naszego regionu. Ani razu nie mieliśmy u nas poczucia, że jesteśmy źli bo jesteśmy poszukiwaczami. Wszyscy darzymy się wielkim szacunkiem mając świadomość, że tylko współpracując możemy razem coś osiągnąć. Mamy jeden cel. Okrywać historię.

P.Z. Jak ocenia Pan ochronę polskiego dziedzictwa narodowego i czy coś należy poprawić w tej kwestii?

W.W. Największym zagrożeniem jak dla mnie jest zmiana ustawy o Ochronie Zabytków i Opiece nad Zabytkami, która wejdzie w życie z dniem 1 maja 2024 roku. Czas mija, a wizji aplikacji dla poszukiwaczy jak nie było tak nie ma. Ciężko uwierzyć, że istnieje taka możliwość aby w tak krótkim czasie nanieść na mapy tak ogromną ilość stanowisk archeologicznych i czy będzie ona działać prawidłowo w terenie gdzie w znaczym stopniu GPS czy zasięg w telefonie jest praktycznie znikomy. Sam brak fizczynego kontaktu z urzędem WUOZ też będzie moim zdaniem bardzo negatywnie wpływał na prawidłowe pozyskiwanie informacji o odkryciach. Myślę, że zbyt chaotycznie zdecydowano się na wdrożenie w życie tej ustawy i obawiam się, że dojedzie do kompletnego chaosu prawnego co może skutkować dużymi stratami jeśli chodzi o pozyskiwanie wiedzy historycznej w wyniku takich poszukiwań. Dla nas współpraca konserwator, archeolog jest niezwykle ważna. Niewyobrażamy sobie jej braku. Obecna forma przepisów oczywiście nie jest idealna ale pozyskiwanie takich zgód nie jest naprawdę niczym trudnym o czym przekonałem się już wielokrotnie. Na nowej ustawie zyskają nieliczni u wątpię czy będą to właśnie poszukiwacze.

P.Z. Czy może Pan zdradzić plany stowarzyszenia na przyszłość?

W.W. Rok 2024 zapowiada się dla nas naprawdę przełomowo. W drugiej połowie roku chcemy otworzyć naszą izbę muzealną gdzie zaprezentujemy efekty naszej pracy i cały czas będziemy angażować się w pozyskiwanie jak największej ilości przedmiotów zabytkowych od mieszkańców, którzy również zaoferowali się wesprzeć nasze działania. Już niebawem będziemy uczestniczyć w badaniach archeologicznych w okolicach Krasnegostawu. Wspólnie z archeologiem dr. Konradem Grocheckim spróbujemy odkryć historię I miejsce pierwszego założenia miasta. Dla nas taka współpraca to nie tylko marzenie ale również ogromne wyróżnienie z którego bardzo się cieszymy i nie możemy się doczekać afektów tej współpracy.

P.Z. Czy może Pan podzielić się z nami swoimi poszukiwawczymi marzeniami?

W.W. Odkryć coś czego jeszcze nigdy nie odkryto i nie musi być to skarb złota, srebra czy tysięca monet. Znaleźć taki zabytek, który zaszokuje wszystkich i będzie początkiem wielu badań analiz i dyskusji badaczy. Myślę, że większość poszukiwaczy ma właśnie takie marzenie. I myślę, że jest to jak najbardziej realne i bardziej prawdopodobne niż wygrana w lotto. Trzeba okrywać, badać oraz szukać wtedy szczęście w końcu się uśmiechnie.

Z Wojciechem Werusem rozmawiał Piotr Zarośliński.

 Fot. Stowarzyszenie Historyczno-Poszukiwawcze ,,Wolica”

Zostaw komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *