Puziowe Doły – przywrócić pamięć

O mało znanej zbrodni, jakiej komunistyczna partyzantka dopuściła się w wąwozie Puziowe Doły na członkach Armii Krajowej, Narodowych Sił Zbrojnych i księdzu

19 kwietnia 1944 r. oddziały Gwardii Ludowej/Armii Ludowej Andrzeja Flisa “Maksyma”, Edwarda Gronczewskiego “Przepiórki”, Bolesława Kowalskiego “Cienia” , Zbigniewa Pietrzyka “Zbyszka” i Aleksandra Szymańskiego “Bogdana” w leżącym na północ od Rzeczycy Ziemiańskiej wąwozie Puziowe Doły dokonały mordu na mieszkańcach wsi Potok – Stany i Dąbrówka. Większość pomordowanych była zwolennikami Narodowych Sił Zbrojnych, zginął również ksiądz Katolickiego Kościoła Narodowego. 

Przyczyny

Pretekstem do pacyfikacji wsi Potok – Stany i Dąbrówka była śmierć jednego z dowódców GL/AL – Władysława Skrzypka “Grzybowskiego”. Został on śmiertelnie ranny w zabudowaniach rodziny Kobylarz w Potoku – Stanach w dniu 11 kwietnia 1944 roku. Po tym, gdy nie zastał w domu Leona Kobylarza, będącego żołnierzem NSZ postrzelił w nogi, a następnie dobił jego brata – Mieczysława. Mówi się, że widząc jego śmierć, matka wypowiedziała pod adresem mordercy słowa: “Żeby Cię pierwsza kula nie minęła”. Tak też się stało. Samoobrona otworzyła ogień do uciekającego “Grzybowskiego”, został ranny w brzuch, zmarł niedługo potem.

Rozkaz Moczara

Na wieść o śmierci jednego ze swoich dowódców Mieczysław Moczar, dowódca lubelskiego obwodu AL, wydał rozkaz o treści:

„Za zbrodnie popełnione przez zbirów faszystowskich we wsi Potok dowództwo AL winno wyciągnąć najsurowsze konsekwencje do kary śmierci wszystkich winowajców tej zbrodni, pośrednich i bezpośrednich”.

Pacyfikacja

19 kwietnia 1944 roku komunistyczni partyzanci otoczyli “Mały Londyn” jak zwano Potok- Stany i Dąbrówkę. Już we wsi od kul polegli Kazimierz i Józef Grzyb, a Stanisław Krzeszowski zginął od ciosów zadanych siekierą. Maltretowanie rodzin NSZ- owców i grabież trwały do wieczora. Komuniści opuszczając wieś uprowadzili Piotra Kobylarza, Adama i Adolfa Zioło, Pawła Balawandera, Stanisława Gęborskiego, Władysława Krzyżaka, Wacława Dylewskiego, Franciszka Kanię, Kazimierza Barana, Lucjana Dumę i ks. Aleksandra Markiewicza. Odprowadzono ich w stronę Rzeczycy Ziemiańskiej, zwanej “Małą Moskwą”. Nieopodal wsi, w wąwozie Puziowe Doły zaczęto pastwić się nad zakładnikami. Ks. Markiewiczowi nakazano wejść na gałąź i “prawić kazanie”. Kiedy odmówił, spalono go żywcem. Lucjan Duma został rozerwany końmi. Pojmanym odrąbywano siekierami nogi by się wykrwawili. Ci, którzy mieli więcej szczęścia, ginęli od strzałów wykonywanych metodą katyńską.

Poszukiwania mogiły

Zwłoki ofiar pogrzebano na miejscu. Z obawy przed tym, by nie wygrzebały ich lisy, nakazano jednemu z mieszkańców Rzeczycy Ziemiańskiej wywieźć zwłoki w nieznanym kierunku. Rodziny pomordowanych zaczęły poszukiwania miejsca ich pochówku następnego dnia po zbrodni. W wąwozie udało się odnaleźć m.in. czapkę należącą do jednej z ofiar, na ciała jednak nie natrafiono.

W 1991 r. prezes zarządu głównego Związku Żołnierzy Narodowych Sił Zbrojnych wystąpił do prokuratury w Janowie Lubelskim z wnioskiem o zajęcie się sprawą zbrodni w Puziowych Dołach. Żyło wtedy jeszcze wielu sprawców tej zbrodni, którzy pobierali „zasłużone” emerytury i dodatki z tytułu odznaczeń i stopni. W 1996 roku Telewizja Polska wyemitowała film pt. „Puziowe Doły” (po emisji tego programu do Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji wpłynęła skarga na przedstawienie w złym świetle żołnierzy Armii Ludowej).

W 2012 roku rozwiązania sprawy zbrodni w Puziowych Dołach podjął się pan Adam Sikorski w programie telewizyjnym „Było, nie minęło. Kronika zwiadowców historii”. W odcinku zatytułowanym „Gdzie te mogiły” członkowie rodzin pomordowanych, apelowali do żyjących jeszcze uczestników tej pacyfikacji by podali miejsce gdzie ukryte zostały ciała ofiar. Miejsce pochówku ofiar tej zbrodni nie zostało ustalone, a rodziny pomordowanych szukały miejsca pochówku swoich krewnych również na własną rękę. Niestety, żadne z tych zabiegów nie przyniosły skutków. Do dnia dzisiejszego nie doczekali się godnego pogrzebu. Przypomina o nich tylko krzyż ustawiony w miejscu ich śmierci, a także poświęcony im pomnik w Potoku – Stanach.

Miejsce pochówku oprawców z Puziowych Dołów jest natomiast bardzo znane: Aleja Zasłużonych na Cmentarzu Powązkowskim w Warszawie. Na cmentarzu w Rzeczycy Ziemiańskiej znajduje się ponadto pomnik „żołnierzom Armii Ludowej”, pod którym stale palą się znicze.

Od autora:

Kiedy zająłem się tą sprawą pojawiły się dwie hipotezy dotyczące lokalizacji pochówku: pierwszą z nich jest wieś Owczarnia, która miała zostać postawiona na mogile pomordowanych w wąwozie. Druga teza dotyczy pola gdzieś pomiędzy Rzeczycą a Owczarnią, gdzie w pewnym miejscu, zboże miało być dorodniejsze i przybierać inny kolor aniżeli w pozostałej części działki. Za tym tropem może przemawiać również to, że lata temu pytany przez osobę, z którą udało mi się porozmawiać o całej sprawie, rzucał tylko krótkie “Nie interesuj się”. Czy któraś z tych wersji może być tą prawdziwą? Walka o przywracanie pamięci o ofiarach z Puziowych Dołów trwa.

Piotr Zarośliński

Fot. http://polskaniezwykla.pl/web/gallery/photo,516921.html

Zostaw komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *